Wielkie cierpienie Realu na Mendizorroza. Co się z nim dzieje? Zdecydowała 76. minuta
Real Madryt pokonał w niedzielnym meczu na Estadio Mendizorroza Deportivo Alaves 2:1, ale jego zwycięstwo urodziło się w wielkich bólach. "Królewscy" długo prowadzili po bramce niezastąpionego Kyliana Mbappe, ale gdy do wyrównania doprowadził Carlos Vicente, zrobiło się gorąco. Ostatecznie o zwycięstwie gości przesądził gol Rodrygo z 76. minuty, dzięki któremu Real zbliżył się do FC Barcelona na cztery "oczka" w tabeli La Liga.

W sobotę swoje zadanie w 16. kolejce La Liga wykonała FC Barcelona, pokonując na Camp Nou 2:0 Osasunę po dublecie Raphinhi. Dzięki temu podopieczni trenera Hansiego Flicka umocnili się na czele tabeli, odskakując Realowi Madryt na siedem punktów.
Przed niedzielną wizytą na Estadio Mendizorroza "Królewscy" znaleźli się więc przed ogromną presją, a przecież ich morale zostało osłabione przez ostatnie porażki z Celtą Vigo (0:2) oraz Manchesterem City (1:2).
Stawka wyjazdowej potyczki z Deportivo Alaves była więc ogromna, a mimo to Xabi Alonso posłał do boju debiutanta, stawiając na lewej stronie defensywy na Victora Valdepenasa.
Początkowo Real miał spore problemy, nie mogąc efektywnie zaskoczyć defensywy gospodarzy. Od trudnych sytuacji ma jednak Kyliana Mbappe, który w tym sezonie błyszczy niewiarygodną wręcz skutecznością.
Kylian Mbappe przełamał impas. Francuz znów strzela
W 24. minucie piłkę Jude Bellingham zagrał piłkę do Francuza na lewe skrzydło, a ten rozpędził się i po długim rajdzie zbiegł do środka, uderzając z kilkunastu metrów nie do obrony, poza zasięgiem bramkarza. Było to jego 17. ligowe trafienie w tej kampanii.
Nie minęło kilka chwil, a do siatki trafił i angielski pomocnik. W przyjęciu piłki zagrywanej wcześniej z narożnika boiska pomagał sobie jednak ręką, dlatego sędzia Victor Garcia Verdura nie mógł uznać jego trafienia.
W końcowej fazie tej odsłony meczu sporo działo się w polu karnym "Królewskich", ale zakończyło się to dla nich bez konsekwencji. Dlatego ekipa Xabiego Alonso schodziła na przerwę z minimalnym prowadzeniem.
Po zmianie stron Real potrzebował bramki, by ustabilizować sytuację. Tej jednak brakowało, choć mijały kolejne minuty. W grze "Los Blancos" roiło się od niedokładności, brakowało za to zrywów, zmiany tempa i elementów zaskoczenia. A Deportivo Alaves wciąż szukało swoich szans, tak jak wtedy, gdy Lucas Boye huknął na wiwat z dystans, co jednak nie było najlepszym wyborem.
Zacięta końcówka. Deportivo Alaves postawiło się Realowi
W 68. minucie trybuny na Estadio Mendizorroza w końcu eksplodowały, gdy wprowadzony chwilę wcześniej z ławki Carlos Vicente uciekł obrońcom po długim prostopadłym zagraniu i pokonał Thibaut Courtois. Sędzia początkowo odgwizdał wprawdzie spalonego, ale potem musiał zmienić swój werdykt i zrobiło się 1:1.
Reakcja Realu na straconego rywala była początkowo znikoma, jeśli jakakolwiek. Lecz w kluczowych momentach często liczy się umiejętność poszczególnych jednostek, a ta zasada znowu się sprawdziła. Wszystko za sprawą brazylijskiego duetu.
W rolę asystenta wcielił się Vinicus Junior, który pomknął skrzydłem niczym błyskawica i dograł w pole karne do Rodrygo, a ten dopełnił formalności, znów wyprowadzając swoją ekipę na prowadzenie.
W końcówce podstawowego czasu gry na murawie zawrzało, gdy Vinicus Junior padł na murawę w polu karnym po tym, jak podczas jego błyskotliwego rajdu w nogę kopnął go Nahuel Tenaglia. Ale gwizdek sędziego milczał i nie zmienił tego nawet system VAR.
Ostatecznie Real Madryt pokonał Deportivo Alaves 2:1, dzięki czemu zbliżył się w tabeli La Liga do FC Barcelona na cztery punkty. W najbliższych dniach "Królewscy" najpierw zmierzą się w Pucharze Króla z Talaverą, a następnie podejmą na Estadio Santiago Bernabeu Sevillę w rozgrywkach La Liga.











