W Barcelonie już świętują. Wszystko po triumfie nad Getafe. "Prawie"
Do końca sezonu LaLiga pozostało 5 kolejek, a więc 15 punktów do zdobycia. W Hiszpanii raczej nikt nie łudzi się, że wyścig o tytuł ligowy jeszcze realnie trwa. W sobotę FC Barcelona powiększyła przewagę nad Realem Madryt do 11 oczek. Scenariuszy na formalną obronę tytułu przez "Blaugranę" jest kilka, a dwa najbardziej prawdopodobne nie byłyby przyjemne dla kibiców "Królewskich". Ton euforyczny widać na niedzielnych okładkach.

Kiedy w piątkowy wieczór Real Madryt zremisował z Betisem 1:1, kolejna część kibiców "Królewskich" spisała ligę na straty, choć niektórzy zastrzegali, że sobotni wyjazd Barcelony na stadion Getafe może nie być łatwy, sugerując że może okazać się, że strata punktowa w stosunku kolejki do kolejki zmniejszy się z 9 punktów do 8. "Blaugrana" poradziła sobie na Coliseum Alfonso Perez nawet bez Lamine'a Yamala, wygrała 2:0 i powiększyła zapas do 11 oczek.
Jeśli więc ktokolwiek spodziewał się emocji na finiszu Primera Division w kontekście walki o mistrzostwo, ten raczej wybił sobie z głowy tę myśl. Do zdobycia pozostało zaledwie 15 punktów. Nawet jeśli rozgrywane 10 maja El Clasico będzie meczem o "6 oczek", to i tak kolejne spotkania będą po prostu niejako następnymi "piłkami mistrzowskimi" dla podopiecznych Hansiego Flicka.
Dwa całkiem prawdopodobne zakończenia matematycznej walki są bolesne dla fanów "Los Blancos". Jeśli piłkarze ze Spotify Camp Nou wygrają za tydzień z Osasuną, a Real nie pokona Espanyolu, sprawa zostanie już formalnie rozstrzygnięta i przez kraj przetoczy się dyskusja, czy zawodnicy ze stolicy powinni zrobić szpaler rywalom podczas "Klasyku".
Katalońskie media w euforii po wygranej Barcelony nad Getafe. "Prawie mistrzowie!"
Jeśli mecze nie zostaną rozstrzygnięte tak jak wyżej napisano, sprawa przeciągnie się właśnie do 10 maja. Obrońcy tytułu wyjdą wtedy na starcie z Realem, by właśnie w nim przypieczętować czempionat, co byłoby z pewnością "policzkiem" dla odwiecznego oponenta.
Może się jednak okazać, że nie spełni się żaden z tych wariantów. Wtedy "Blaugrana" musiałaby poczekać na wyjazd do Vitorii na konfrontację z Deportivo Alaves. Później - w razie jakiegoś sportowego dramatu - ma jeszcze w zapasie rywalizacje z Realem Betis oraz Valencią. Wspomnianych "championship pointów" nie zabraknie.
Euforyczny ton czuć już w mediach. "Sport" pisze na niedzielnej okładce: "Prawie mistrzowie!", a "Mundo Deportivo" podkreśla "11 punktów w kieszeni".













