Trzęsienie ziemi w Realu, tytuł "przyznany" Barcelonie. Vinicius w centrum burzy
Zapewne mało który kibic Realu Madryt zakładał możliwość porażki w sobotnim meczy z Mallorcą. Niemniej właśnie taki scenariusz stał się faktem. Sytuacja ta niemal przesądza o losach tegorocznego tytułu mistrzowskiego. Z relacji hiszpańskich mediów wynika, że włodarze "Królewskich" niezbyt dobrze znieśli klęskę z wyspiarzami. Z tego względu, obecny szkoleniowiec drużyny - Alvaro Arbeloa - miał otrzymać od klubu dość konkretne ultimatum.

4 kwietnia kibice hiszpańskiej piłki byli świadkami dwóch arcyważnych spotkań. WpierwReal Madryt mierzył się z Mallorcą, a chwilę później FC Barcelona podejmowała Atletico Madryt. Na papierze, to "Królewscy" mieli tego dnia znacznie łatwiejsze zadanie do wykonania.
Niepokój w sercach kibiców "Los Blancos" wkradł się jednak już w 41. minucie. To wówczas Mallorca wyszła na jednobramkowe prowadzenie. Straty te udało się odrobić dopiero w 88. minucie.
Remis wciąż nie był zadowalającym rezultatem, jednak to, co stało się chwilę później, z pewnością doszczętnie zrujnowało nastrój każdego fana madryckiej ekipy. W 91. minucie spotkania Mallorca zdołała bowiem strzelić gola, który w ostatecznym rozrachunku zapisał na konto wyspiarzy komplet punktów. Real Madryt wrócił do domu z niczym.
Burza w obozie Realu Madryt. Alvaro Arbeloa dostał ultimatum
Kilka godzin po zakończeniu spotkania hiszpański "Sport" przekazał informacje o istnym trzęsieniu ziemi, które przetaczać się ma przez szeregi Realu Madryt. Porażka z Mallorcą przelała bowiem czarę goryczy. Głównym celem stał się trener "Królewskich" - Alvaro Arbeloa.
Zarząd zespołu docenia pewne aspekty gry hiszpańskiego szkoleniowca, jednak jego decyzje kadrowe pozostawiają wiele do życzenia. Głównym zarzutem jest dość późna rotacja podczas opisywanego wyżej spotkania z Mallorcą. Włodarze Realu nie mogą podarować mu posadzenia Viniciusa Juniora na ławce rezerwowych. Brazylijski gwiazdor pojawił się na murawie dopiero w 59. minucie i nie udało mu się odwrócić losów meczu.
Kylian Mbappe natomiast rozegrał kolejne rozczarowujące spotkanie. Francuz kompletnie nie poradził sobie pod nieobecność Viniego i nie pociągnął Realu Madryt do zwycięstwa. Alvaro Arbeloa postawił więc "na złego konia". Kiedy Brazylijczyk pojawił się na murawie, był cieniem samego siebie. Nie potrafił "wejść" w to spotkanie.
Kolejny fakt, który kładzie spory cień na dalszą współpracę z Arbeloą, to niemalże zaprzepaszczenie szans na zgarnięcie tytułu mistrzowskiego. FC Barcelona zwyciężyła bowiem swój mecz, co sprawia, że na osiem kolejek przed końcem sezonu ma 7 "oczek" przewagi nad ekipą z Madrytu.
Połączenie tych czynników zmusiło zarząd Realu Madryt do podjęcia radykalnej decyzji. Jak donosie wspomniany wcześniej "Sport", Alvaro Arbeloa miał otrzymać bardzo konkretne ultimatum - poprowadzenie drużyny do finału Ligi Mistrzów, albo zwolnienie z funkcji szkoleniowca Realu Madryt po zakończeniu sezonu.
Zadanie to nie będzie jednak proste. W ramach zbliżającego się ćwierćfinału "Los Blancos" zmierzą się bowiem z rozpędzonym Bayernem Monachium. W przypadku wyeliminowania Bawarczyków, na drodze do finału stanie im natomiast PSG lub Liverpool.
"Arbeloa najwyraźniej sam sobie wykopał grób na Majorce" - spuentowali całość zaistniałej sytuacji hiszpańscy dziennikarze.












