Trzęsienie ziemi w Realu Madryt, mają już dość Kyliana Mbappe. Klamka zapadła
W wyjątkowo szorstki sposób kibice zgromadzeni na Estadio Santiago Bernabeu przywitali w czwartkowy wieczór Kyliana Mbappe. Wchodzący z ławki Francuz otrzymał solidną porcję gwizdów, co stanowiło jasny sygnał, jak postrzegają go obecnie kibice. Po meczu nie omieszkał skomentować zachowania fanów. Narracja w mediach jest taka, że niemal wszyscy mają już dość Mbappe, a jego los ma być przesądzony.

Kylian Mbappe raczej nie spodziewał się, że po ponad dwutygodniowej nieobecności po powrocie na boisko przywita go salwa przeraźliwych gwizdów. A tak właśnie było przy okazji spotkania z Realem Oviedo.
Real Madryt górą nad spadkowiczem. Mbappe wygwizdany
Francuz z powodu urazu nie zagrał z Espanyolem i Barceloną, a Alvaro Arbeloa wpuścił go z ławki w 69. minucie rywalizacji z czerwoną latarnią ligi, zakończoną zwycięstwem 2:0. Jeszcze wymowniejsza, od reakcji kibiców była ta samego zainteresowanego. Z jego ust padły słowa, które doprowadziły do prawdziwego trzęsienia ziemi w Realu Madryt.
Nie grałem, bo trener powiedział mi, że według niego jestem czwartym napastnikiem w kadrze, za Mastantuono, Vinim i Gonzalo. Ostatecznie to akceptuję i gram tyle, ile muszę
- To ich opinia, nikt dziś nie zginie. To coś normalnego. Kiedy nie wygrywasz, kibice cię krytykują, tak się dzieje w każdym klubie. Jak przegrywasz, ludzie mogą gwizdać i buczeć - odniósł się z kolei do gwizdów ze strony kibiców.
Do deklaracji 27-latka błyskawicznie odniósł się Alvaro Arbeloa, który zdementował jego słowa. Jego wypowiedź spotęgowała chaos w Madrycie.
- Chciałbym mieć czterech napastników. Nie wiem, co wam powiedzieć, bo nie mamy nawet czterech [środkowych?] napastników, a ja nie powiedziałem mu aż tak mocnych słów. Może mnie źle zrozumiał. Szczerze mówiąc, nie wiem, co wam powiedzieć, bo w żadnym momencie nie stwierdziłem, że jest czwartym napastnikiem, dajcie spokój - brzmiała odpowiedź trenera "Królewskich".
Mają już dość Mbappe w Realu. Chcą odejścia Francuza
Kylian Mbappe swoją kontrowersyjną wypowiedzią wyjątkowo mocno rozwścieczył fanów, którzy w ostatnich miesiącach i tak nie byli mu przychylni. Kibice postrzegają go jako indywidualistę, który nie jest zgrany z kolegami z ataku, a do tego coraz częściej przejawia oznaki buty.
Nic więc dziwnego, że fala komentarzy nawołujących do rozstania z Francuzem przybrała po meczu z Realem Oviedo na sile. Oczywiście pojawiają się głosy przypominające o jego świetnych statystykach, jednak są w mniejszości.
On musi odejść, jego pozostanie będzie bez sensu; Kibice Realu nie dbają o nazwiska, ale patrzą na jakość występów; Wygwizdywanie dyktatora będzie miało swoje konsekwencje. On może zakazać im wejścia na stadion; Nauczmy go szacunku do trenerów. Syndrom gwiazdeczki nigdzie już nie będzie działał.
W ostatnich tygodniach głośno było również o petycji ws. wyrzucenia Mbappe z Realu, która miała być inicjatywą ze strony kibiców. Zebrano pod nią kilka milionów podpisów, choć niektóre źródła podważały jej wiarygodność.
Bez względu na to, w oczach kibiców klamka zapadła - nie chcą już Mbappe w ekipie "Los Blancos". Problem w tym, że próżno na rynku szukać obecnie klubu, który byłby gotowy zaoferować mu tak gigantyczną pensję. Chętnych "uwolnienia" Realu Madryt od gwiazdy na razie brak.














