Tomaszewski wytoczył najcięższe działa. Tak mocno we Flicka jeszcze nie uderzył
To była tylko cisza przed burzą. Jan Tomaszewski nie zabrał głosu bezpośrednio po odpadnięciu Barcelony z Ligi Mistrzów. Można było jednak w ciemno zakładać, że jego stosunek do Hansiego Flicka nie zmienił się ani na jotę. A jeśli, to tylko w jednym kierunku. Przypuszczenie szybko się potwierdziło. Legendarny bramkarz nie szczędzi zjadliwości, porównując niemieckiego szkoleniowca do podrzędnego ogrodnika i... nominując go korespondencyjnie do Nagrody Nobla.

Barcelona przystępowała do obecnego sezonu z planem sięgnięcia po cztery trofea. Już wiadomo, że ten zamiar uda się zrealizować co najwyżej w 50 proc. "Duma Katalonii" nie okazała się bezkonkurencyjna w Copa del Rey i odpadła z Ligi Mistrzów.
Na koncie ma Superpuchar Hiszpanii. Finiszuje też po kolejny tytuł mistrza kraju. Kibice "Blaugrany" nie mogą jednak czuć się w pełni usatysfakcjonowani. Marzenia o podboju areny międzynarodowej muszą odłożyć przynajmniej na rok.
Jan Tomaszewski niezmiennie widzi tylko jednego winnego niepowodzeń katalońskiego klubu. To trener Hansi Flick.
Tomaszewski uderza bez pardonu we Flicka. Obwinia go za potknięcie w LM i... proponuje Nagrodę Nobla
- Za to, co się stało w dwumeczu z Atletico Madryt, odpowiada pan Niemiec, który udowodnił, że nie ma za dużo wspólnego z wielką piłką - zaczyna spokojnie Tomaszewski w rozmowie z "Super Expressem".
Barcelona przegrała pierwszy mecz 1/4 finału LM na swoim terenie 0:2. W stolicy Hiszpanii odrobiła straty jeszcze przed przerwą. Wygrana 2:1 oznaczała jednak pożegnanie z elitarnymi rozgrywkami.
- Flick jedzie dzień wcześniej na stadion Atletico, trenuje, kilka razy schyla się po trawę, wącha ją i kabluje do przedstawiciela UEFA: "Panie, trawa jest za duża i jest za sucha". Czy on jest ogrodnik, czy on jest trener? - drwi otwarcie Tomaszewski.
- Żal mi tych chłopców, bo oni są moim zdaniem najlepszą drużyną świata - dodaje, mając na myśli Roberta Lewandowskiego i jego młodszych partnerów z zespołu.
Legendarny bramkarz zarzuca niemieckiemu szkoleniowcowi fatalne decyzje taktyczne i brak jakiegokolwiek wpływu na boiskowe wydarzenia w trakcie gry. Zdaniem bohatera z Wembley przy dwubramkowym prowadzeniu "Barca" powinna skonsolidować szyki obronne. Pogoń za trzecim golem skończyła się dla niej katastrofą.
- Oni wygrywają 2:0 i dostają bramkę z kontry, idzie dwóch na dwóch. Przecież to są dziecinne błędy. Z tego śmieje się dziecko, trampkarze się śmieją - zadaje kolejne ciosy Tomaszewski.
- Ja proponuję panu Laporcie i panu Deco, żeby pana Niemca zgłosili do Nagrody Nobla za rozpiep... takiego zespołu - kwituje stanowczo.
Kontrakt Flicka z Barceloną zachowuje ważność do połowy 2027 roku. Wszystko wskazuje na to, że umowa zostanie wypełniona. Siedem kolejek przed zakończeniem sezonu 2025/26 obrońcy tytułu otwierają tabelę La Liga z dziewięcioma punktami przewagi nad Realem Madryt.













