To koniec, w Barcelonie są zdecydowani. Nadciąga wielkie pożegnanie
Jeszcze kilka lat temu Ansu Fati uchodził za jeden z największych piłkarskich talentów młodego pokolenia i kogoś, kto w FC Barcelona w swoisty sposób może przejąć pałeczkę po Leo Messim, po którym zresztą w pewnym momencie odziedziczył też numer 10. Liczne kontuzje i wynikający z nich brak stabilnej formy sprawił jednak, że zawodnik znalazł się de facto na klubowym marginesie. Ostatnio 23-latek został posłany na wypożyczenie do AS Monaco i choć w Ligue 1 poradził sobie całkiem nieźle, to na dłuższy powrót do Katalonii raczej nie ma co liczyć...

Urodzony w Gwinei Bissau, ale wychowany już w Hiszpanii Ansu Fati był wielką nadzieją FC Barcelona na przejęcie schedy po Leo Messim, z którym był niegdyś nieustannie porównywany. Kunszt gracza był oczywisty - pech jednak chciał, że w parze ze zdolnościami nie poszło niestety dobre zdrowie.
Fatiego co rusz nękały najróżniejsze kontuzje, a po każdej z nich coraz trudniej było mu wracać do stabilnej formy. W końcu, mimo wciąż młodego wieku, zaczął on być powszechnie postrzegany jako zmarnowany talent, ale "Blaugrana" tak łatwo nie chciała go pożegnać.
Futbolista zaczął być posyłany na kolejne wypożyczenia. Najpierw trafił do Brighton & Hove Albion, a przed sezonem dołączył do AS Monaco. W księstwie, choć urazy dalej się go imały, zdołał on odnotować jak dotychczas łącznie 10 trafień, co z pewnością jest nie najgorszą liczbą. Tak czy inaczej jednak wygląda na to, że droga do powrotu do "Barcy" jest zamknięta.
Decyzja miała już zapaść. To koniec przygody Ansu Fatiego z FC Barcelona
Sprawę opisał szerzej dziennikarz "Sportu" Ivan San Antonio, który stwierdził wprost - mimo swej postawy w ASM napastnik nie będzie uwzględniony w dalszych planach "Dumy Katalonii".
"Kierownictwo sportowe jest jednomyślne: Deco, Bojan, Amaral i Flick są zgodni i nie będzie drugiej szansy dla Ansu Fatiego. Dali temu wyraz na regularnych spotkaniach, które odbywają się w trakcie sezonu, niezależnie od postępów Ansu Fatiego" - pisze autor.
Dość złożona jest przy tym sprawa kontraktu piłkarza - umowa między nim a FCB ważna jest jeszcze formalnie aż do końca czerwca 2028. Jeśli jednak "Les Monegasques" nie będą chcieli wykupić zawodnika (a nie jest to wcale pewne), to tak czy inaczej na Camp Nou rozpoczną się pilne poszukiwania innego kupca...
Ligue 1: Monaco wciąż walczy o europejskie puchary
Monaco - na razie niezmiennie z Fatim w składzie - ma do rozegrania jeszcze trzy mecze do końca sezonu w Ligue 1 - z Metz, Lille i Strasbourgiem. Zespół z księstwa jest na ten moment siódmy w tabeli i jego celem minimum jest awans do Ligi Konferencji, celem maksimum zaś przedarcie się do Ligi Mistrzów.












