To już prawdziwy kryzys. Burza w Hiszpanii tuż po wieściach dla Barcelony
Po porażce w El Clasico wydawało się, że FC Barcelona szybko nie odzyska pierwszego miejsca w ligowej tabeli, a jednak. Dołek, w jakim znalazł się Real Madryt, pozwolił ekipie Roberta Lewandowskiego wskoczyć na fotel lidera. Po remisie "Królewskich" z Gironą 1:1, w ramach 14. kolejki La Liga, na madrycką drużynę wylała się spora krytyka, z czego bez dwóch zdań mogą cieszyć się z Katalonii. Real wygrał tylko jedno z pięciu ostatnich spotkań.

O ile FC Barcelona potrafiła zachwycać niemalże w każdym meczu ostatniego sezonu, tak obecnie ekipa prowadzona przez Hansiego Flicka jest jedynie cieniem tamtej drużyny. Mistrzowie Hiszpanii niedawno ulegli Chelsea w Lidze Mistrzów 0:3, co miało wyraźnie podłamać niemieckiego szkoleniowca. Nowym otwarciem może być jednak to, co wydarzyło się w 14. kolejce Primera Division.
FC Barcelona goniła Real Madryt w ligowej tabeli, wykorzystując kolejne mniejsze i większe potknięcia swoich największych rywali. Po niespodziewanym remisie "Królewskich" z Gironą, w ostatnim meczu wyjazdowym, "Blaugrana" pozostała na fotelu lidera, mając punkt przewagi nad ekipą z Madrytu. To wywołało masę mocnych komentarzy w Hiszpanii i tamtejszych mediach.
Nocą potwierdziły się wieści ws. Barcelony. Wielka burza w Hiszpanii, to już prawdziwy kryzys
Dziennikarze hiszpańskiego "AS-a" nie mogli przejść obojętnie obok tego, co dzieje się z ekipą "Królewskich". Szczególną uwagę zwrócono na fakt, że podopieczni Xabiego Alonso nie mieli planu na to, jak rozmontować obronę rywali z Girony.
- W Realu Madryt cierpliwość, niepokój i narzekania na decyzje sędziów mieszają się ze sobą - grzmią już w tytule.
Chodzi o jedną z ostatnich akcji spotkania, kiedy Rodrygo upadł w polu karnym katalońskiej ekipy, a "Królewscy" domagali się rzutu karnego, który mógłby dać im upragnione zwycięstwo w ostatniej chwili. Arbiter jednak nie miał zamiaru wskazywać "na wapno".
- Wyjściowa jedenastka Realu Madryt walczyła i dążyła do zdobycia trzech punktów, ale bez polotu i z niewielkimi pomysłami, czego nie poprawiły zmiany wprowadzone przez trenera - ocenili surowo.
Punktem przełomowym dla Realu była porażka 0:1 z Liverpoolem na początku listopada. Od tego momentu ekipa Xabiego Alonso rozegrała cztery kolejne spotkania i wygrała tylko jedno z nich - z Olympiakosem w Lidze Mistrzów. Do tego dołożyła 3 remisy w lidze - 0:0 z Rayo Vallecano, 2:2 z Elche oraz 1:1 z Gironą.
Te wyniki, w połączeniu ze złą atmosferą w szatni madryckiej drużyny pozwalają sądzić, że mówimy tu już o głębokim kryzysie, który może zakończyć się pożegnaniem z trenerem.







![Liga Konferencji w pigułce: najlepsze gole w 74 sekundy [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000M2KCRVSB5SKGL-C401.webp)





