Thriller w meczu Barcelony. Lewandowski posłany w bój. Dwa gole "skasowane"
Gigantyczna sensacja w Pucharze Króla dzień po dniu? Nie tym razem. Barcelona nie powtórzyła czwartkowego blamażu Realu Madryt. Mistrzowie Hiszpanii pokonali 2:0 Racing Santander na jego terenie i są już w ćwierćfinale Copa del Rey. O losach spotkania zdecydowały bramki Ferrana Torresa i Lamine Yamala z drugiej części gry. Dwa gole zdobyli również gospodarze, ale za każdym razem arbiter odgwizdywał ofsajd. Robert Lewandowski przebywał na murawie od 67. minuty.

Spotkanie reklamowane było jako konfrontacja liderów. Barcelona zasiada na szczycie tabeli w La Liga, jej rywal zajmuje taką samą pozycję szczebel rozgrywkowy niżej. Faworyt? Takiego pytania nikt nie formułował. Nie oznacza to jednak, że bukmacherzy nie liczyli na sensację.
Racingu Santander nie można było wyrzucać za burtę Copa del Rey już przed pierwszym gwizdkiem przynajmniej z jednego powodu. Dobę wcześniej skazywane na pożarcie Albacete uporało się przecież z Realem Madryt (3:2). "Duma Katalonii" miała zrobić wszystko, by nie powtórzyć blamażu giganta ze stolicy.
Puchar Króla. Barcelona wychodzi do boju bez Polaków. Do przerwy pachnie kolejną sensacją
Trener Hansi Flick nie wstawił do wyjściowej jedenastki polskich zawodników. W bramce zamiast Wojciecha Szczęsnego (nominalnie dublera) stanął Joan Garcia. Z kolei na środku ataku ustawiony został Ferran Torres. Robert Lewandowski początkowo śledził jego poczynania z ławki.
Spotkanie rozpoczęło się od serii kornerów dla gospodarzy. Ich ofensywa okazała się jednak jałowa. Blok obronny mistrzów Hiszpanii neutralizował w polu karnym każde zagrożenie.
Katalończycy sami nie potrafili otworzyć wyniku. Jeszcze w pierwszym kwadransie dogodną okazję na zdobycie bramki zmarnował Dani Olmo. W odpowiedzi po groźnej kontrze w Garcię trafił Suleiman Camara. I to były jedyne "momenty" w pierwszej połowie gry.
Po zianie stron Barcelona natarła na rywala z podwójnym impetem. Już po kilku minutach na liście strzelców mógł znaleźć się Marcus Rashford. Znakomitą interwencją popisał się jednak stojący między słupkami Jokin Ezkieta.
Kwadrans później po centrze z kornera gospodarzy ratowała poprzeczka. Ale po chwili było już 0:1. Ferran Torres idealnie wyszedł do prostopadłego podania Fermina Lopeza, minął golkipera i skierował piłkę do pustej bramki.
Była 66 minuta. "Blaugrana" mogła odetchnąć, ale losy spotkania wciąż pozostawały otwarte. W poprzedniej rundzie na tym samym obiekcie pucharową przygodę zakończył inny przedstawiciel La Liga - Villarreal CF.
Wkrótce po objęciu prowadzenia na murawie pojawił się Lewandowski. Mógł podwyższyć na 2:0, gdy do końcowego gwizdka pozostawało mniej niż kwadrans. Dobijał strzał Fermina Lopeza, ale jeszcze raz kapitalnie w bramce spisał się Ezkieta.
"Duma Katalonii" dowiozła korzystny rezultat do końca, mimo że golkipera Barcelony dwa razy pokonał Manex Lozano. Za każdym razem... arbiter odgwizdywał ofsajd. A kiedy w końcówce ten sam zawodnik stanął oko w oko z Garcią, musiał uznać wyższość znakomicie dysponowanego rywala.
W piątej minucie doliczonego czasu gry kropkę nad "i" postawił Lamine Yamal i mieliśmy 0:2.
Tym sposobem obrońcy Pucharu Króla meldują się w ćwierćfinale i zachowują szansę na powtórkę z poprzedniego sezonu - czyli potrójną koronę w krajowym wydaniu. Na koncie mają serię 11 zwycięstw.





![Terminarz zimowych igrzysk olimpijskich na dziś [16.02.2026, HARMONOGRAM]](https://i.iplsc.com/000MCJ0T51PJI1N4-C401.webp)


![Skoki narciarskie na igrzyskach olimpijskich 16 lutego [TRANSMISJA NA ŻYWO]](https://i.iplsc.com/000MCG95BBKY5USE-C401.webp)



