W ostatnich dniach hiszpańskie media żyły dyspozycją Marca-Andre ter Stegena. Niemiecki bramkarz zameldował się w klubowej siedzibie, aby wspólnie z drużyną wziąć udział w okresie przygotowawczym, jednak od początku treningów wszystkie sesje spędzał w siłowni.
Powodem był doskwierający mu ból pleców, który skończy się... operacją. "Fizycznie i sportowo czuję się w bardzo dobrej formie, choć niestety nie jestem wolny od bólu. Po intensywnych rozmowach z zespołem medycznym FC Barcelona i zewnętrznymi ekspertami uznałem, że najszybszym i najbezpieczniejszym sposobem na pełny powrót do zdrowia będzie operacja kręgosłupa" - przekazał 33-latek za pośrednictwem mediów społecznościowych, co nieco zdenerwowało władze Barcelony.
Jest werdykt ws. ter Stegena. Tego można było się spodziewać. Co za pogrom
Biorąc pod uwagę wszystkie ruchy, wypowiedzi i zachowanie ter Stegena, kibice mistrzów Hiszpanii powoli stracili do niego cierpliwość. W przyszłym sezonie "jedynką" między słupkami ma być ściągnięty z Espanyolu Joan Garcia. Na zmiennika 24-latka przymierzany jest Wojciech Szczęsny, który niedawno przedłużył kontrakt.
A co z Niemcem? Obecnie czeka go minimum trzymiesięczna przerwa. Z tego powodu zaczęto zastanawiać się, czy 33-latek wciąż powinien być pierwszym kapitanem zespołu. Takie pytanie fanom Barcelony zadali dziennikarze "Sportu". Wyniki ankiety katalońskiej gazety są druzgocące dla Ter Stegena.
"88 proc. ankietowanych przez "Sport" uważa, że niemiecki bramkarz nie powinien nosić opaski w przyszłym sezonie" - czytamy. Tym samym zaledwie pozostałe 12 proc. chciałoby, aby dotychczasowy lider nadal dzierżył kapitańską opaskę. Komentarz ekspertów z Półwyspu Iberyjskiego do tej sytuacji brzmi następująco:
"Uzyskane wyniki pokazują rozczarowanie kibiców Barcelony niemieckim bramkarzem. Ta niechęć jest długa, ponieważ był już jednym z najbardziej wytykanych zawodników w ostatnich sezonach, gdy drużyna nie osiągała swoich celów. Została ona jednak zaakcentowana pod koniec ubiegłego sezonu" - napisano. Hiszpanie przypomnieli "wszystkie grzechy" Niemca, który wprost domagał się powrotu do bramki m.in. kosztem Wojciecha Szczęsnego. Swego czasu 33-latek nawet nie uwzględniał Polaka w kadrze.
















