Napięcie w Katalonii sięga obecnie zenitu. Już od dłuższego czasu Marc-Andre ter Stegen stanowił poważny problem dla FC Barcelony, bowiem jego obecność oraz aspiracje do walki o pierwszy skład kłóciły się z wizją budowania zespołu na przyszły sezon. Mimo to ter Stegen przystąpił do okresu przygotowawczego z klubem, jednak w jego trakcie doznał urazu, którego skutkiem będzie kolejna kilkumiesięczna przerwa w grze. Wersja przekazana przez Niemca nie jest jednak w żadnym stopniu na rękę klubowi, bowiem nie pozwala na skorzystanie z ulgi, jaka przysługuje w przypadku długotrwałego wykluczenia piłkarza z gry.
We Wtorek dowiedzieliśmy się, iż ter Stegen odmówił podpisania raportu medycznego, który umożliwiłby wykorzystanie aż 80 procent jego pensji na rejestrację innych zawodników, z czym FC Barcelona wciąż ma poważny problem. Teraz Niemiec, za pośrednictwem swojego środowiska, postanowił odnieść się do zaistniałej sytuacji, przedstawiając własny punkt widzenia na działania zarządu klubu ze stolicy Katalonii.
Ter Stegen wciąż idzie w zaparte. Oto dlaczego nie podpisał raportu medycznego
Jak podają dziennikarze hiszpańskiego portalu "Sport", powołując się na źródła bliskie piłkarzowi, ter Stegen ma mieć kilka powodów, dla których zdecydował się odmówić klubowi podpisania stosownych dokumentów.
"Ter Stegen będzie niezłomny w swoim stanowisku i nie podpisze raportu medycznego, ponieważ ma do tego prawo. Prawo go chroni, a Niemiec jasno daje do zrozumienia, że może wrócić na boisko znacznie szybciej niż oczekiwano. Podpisanie tego dokumentu oznaczałoby zerwanie kontraktu do otwarcia kolejnego okna transferowego w styczniu" - piszą dziennikarze wspomnianego portalu.
Co więcej, ter Stegen miał powiedzieć, iż jego kontuzja wydarzyła się na długo po podpisaniu nowych graczy oraz odnowieniu umów z innymi piłkarzami, toteż jego zdaniem klub powinien posiadać odpowiednie zabezpieczenia, aby móc skutecznie zapobiegać ewentualnym problemom w zarejestrowaniu zawodników.
Mimo niebywale napiętej sytuacji niemiecki golkiper przyznaje, iż nie chce generować żadnych kontrowersji względem klubu, w barwach którego grał przez ponad dekadę, i z którym zdobył najważniejsze trofea. "Ter Stegen zawsze pomagał klubowi, gdy tylko mógł, w skomplikowanych sytuacjach, dzięki swojemu zaangażowaniu w tę organizację przez ostatnie dziesięć lat" - piszą dziennikarze portalu "Sport".
Słowa niemieckiego bramkarza kłócą się jednak z jego dotychczasowymi czynami, które w bardzo poważny sposób zabierają możliwość swobodnego działania FC Barcelonie. W kolejce do rejestracji na przyszłoroczny sezon czekają bowiem tacy gracze jak: Wojciech Szczęsny, Joan Garcia czy Marcus Rashford. W przypadku dalszego oporu ze strony ter Stegena ich występy wciąż pozostaną mocno niepewne, a słowa Niemca zdecydowanie nie mogą napawać ich optymizmem.











![Ekstraklasa: Wisła K. - Jagiellonia. O której i gdzie oglądać? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000N9LWPBF9088EC-C401.webp)


