Ter Stegen opuszcza Barcelonę, ale to nie koniec. Specjalna klauzula, tylko tak może się "zemścić"
Marc-Andre ter Stegen po miesiącach zamieszania, walki z kontuzją pleców i powrotu do kadry FC Barcelona ostatecznie opuszcza kataloński klub - przynajmniej do końca czerwca, bo tyle ma trwać jego wypożyczenie do Girony. Ciekawostką jest fakt, że "Blaugrana" i "Blanc-i-Vermells" mają przed sobą jeszcze jeden ligowy mecz i niemiecki golkiper w teorii mógłby w nim wystąpić ale... wyłącznie po spełnieniu jednego, zaporowego warunku.

Marc-Andre ter Stegen jeszcze latem zeszłego roku dostał sygnał od Hansiego Flicka i zarządu FC Barcelona, że jego czas w klubie w roli pierwszego bramkarza się kończy - z "Dumą Katalonii" związał się bowiem Joan Garcia, niechybny znak odmłodzenia pozycji golkipera.
Mimo wszystko "MAtS" uparł się, by nie zmieniać wówczas barw - a zresztą niebawem doznał też kontuzji pleców, przeszedł operację i spędził wiele miesięcy na rehabilitacji, trudno było mu więc o jakiekolwiek przenosiny.
Marc-Andre ter Stegen przenosi się do Girony. Sam Flick już to potwierdził
Teraz Niemiec jest już jednak w pełni zdrów i podczas zimowego okienka transferowego nie uniknął przeprowadzki - przynajmniej chwilowej, bowiem dołączy on do Girony w ramach wypożyczenia do końca sezonu. Nie ma tu mowy wyłącznie o spekulacjach - wszystko potwierdził sam Flick podczas wtorkowej konferencji prasowej przed meczem FCB ze Slavią Praga w Lidze Mistrzów.
Ter Stegen powiedział, że odchodzi do Girony. To fantastyczny bramkarz. To właściwa decyzja i życzę mu wszystkiego najlepszego
Ter Stegen ma "klauzulę strachu" w umowie z Gironą. Może złamać ją tylko pokaźna kwota
Garść ciekawych faktów z tym związanych przedstawił inny dziennikarz "MD", Fernando Polo. Wedle jego doniesień reprezentant "Die Mannschaft" 20 stycznia przeszedł niezbędne badania medyczne - i to w Barcelonie, bowiem jego wyjazd poza stolicę Katalonii został przesunięty w czasie z powodu trudnych warunków pogodowych (ulewy i silny wiatr).
Polo dodatkowo podał pewien istotny szczegół związany z kontraktem zawodnika z "Blanc-i-Vermells" - otóż znalazła się w nim tzw. "klauzula strachu", która praktycznie uniemożliwia jego występ w lutowym starciu Girony z "Barcą". Jest jednak pewne rozwiązanie, które pozwoliłoby piłkarzowi "zemścić się" na niedawnych pracodawcach i pokazać im, że odsunięcie go od pierwszego składu było błędem.
Gdyby w Gironie bardzo chciano skorzystać z umiejętności Marca-Andre ter Stegena w spotkaniu z "Blaugraną", to mistrzowie Hiszpanii musieliby otrzymać swoistą rekompensatę w wysokości nie mniejszej niż 300 tys. euro. Z oczywistych względów jest to więc nieopłacalne, tak że w połowie przyszłego miesiąca w zmaganiach z FCB zobaczymy niemal na pewno Paulo Gazzanigę w roli "jedynki".












