Szczęsny skapitulował, a Lewandowski wrócił do gry. Wygrana rodziła się w bólach
Zakończył się mecz 11. kolejki La Liga między FC Barceloną a Elche. Podopieczni Hansiego Flicka szukali punktów po niedawnej porażce z Realem Madryt w El Clasico. Tym trudniejsza jest sytuacja klubu ze stolicy Katalonii, że drużynę trapią kontuzje. Hansi Flick może się jednak cieszyć z tego, że do gry wracają Dani Olmo i Robert Lewandowski. W takiej sytuacji gracze "Dumy Katalonii" musieli postawić się Elche, przez które nie było łatwo się przeprawić. Ostatecznie Barcelona wygrała 3:1.

W niedzielę 2 listopada o godz 18:30 wybrzmiał pierwszy gwizdek sędziego na Estadi Olímpic Lluís Companys. FC Barcelona podejmowała Elche. Hansi Flick, w obliczu licznych kontuzji musiał wyszukać zawodników, na których najlepiej postawić w podstawowym składzie.
Wybór niemieckiego szkoleniowca padł na następującą jedenastkę. W bramce oczywiście Wojciech Szczęsny, który wciąż zastępuje kontuzjowanego Joana Garcię. W obronie czterech defensorów: Jules Kounde, Ronald Araujo, Eric Garcia i Alejandro Balde. W pomocy trójka: Frenkie de Jong, Fermin Lopez i Marc Casado. W ataku Marcus Rashford, Ferran Torres i Lamine Yamal. Robert Lewandowski rozpoczął spotkanie na ławce.
Rywal Lewandowskiego z bramką. Szczęsny nie dał rady, sytuacja z 42. minuty go przerosła
Od początku swoje warunki próbowała narzucać FC Barcelona. Czasami swoich okazji szukali gracze Elche, jednak pierwsza bramka padła szybko. W dziewiątej minucie Lamine Yamal opanował piłkę w polu karnym rywala. Napierany przez przeciwników po prostu wystawił sobie futbolówkę na lewą nogę i technicznym strzałem pokonał Inakiego Penę.
Dwie minuty później swoją szansę wykorzystał Ferran Torres. Główny rywal Roberta Lewandowskiego w ataku nie zmarnował okazji i trafił do pustej bramki, po podaniu Fermina Lopeza.
Potem, przez długi czas nie padło żadne trafienie. Swoje okazje miało Elche, jednak brakowało kropki nad i. W 42. minucie podopieczni Edera Sarabii przełamali impas, za sprawą Rafy Mira. Napastnik pokonał Wojciecha Szczęsnego precyzyjnym strzałem po ziemi, na długi słupek. Zatem, do przerwy piłkarze schodzili przy wyniku 2:1 dla Barcelony.
Huknięcie jak z armaty i powrót Lewandowskiego na boisko. FC Barcelona górą w niełatwym meczu
W drugiej połowie, do śmielszych ataków ruszyli gracze Elche. Dwukrotnie trafiali oni w obramowanie bramki strzeżonej przez polskiego bramkarza. Zabrakło jednak konkretów. Za to Marcus Rashford w 61. minucie spróbował swoich sił i dał radę. Mocnym strzałem, który odbił się od poprzeczki wpakował piłkę do siatki Inakiego Peni. 3.1!
Dobra wiadomość dla polskich kibiców jest taka, że w 74. minucie meczu, po trzech meczach przerwy, na boisku zameldował się Robert Lewandowski. Polak zmienił Anglika. Wraz z "Lewym" na murawę wszedł też Gerard Martin.
Mecz ostatecznie zakończył się wynikiem 3:1. "Lewy" nie był w stanie podwyższyć prowadzenia, a Szczęsny - zachować czystego konta. Polski bramkarz może jednak zapisać sobie małe zwycięstwo nad Inakim Peną, który strzegł drogi do bramki Elche. Pamiętamy przecież, jak w zeszłym sezonie, gdy "Szczena" przychodził do klubu, rywalizował z hiszpańskim golkiperem o miejsce w podstawowym składzie.
Wygrana z Elche nie przyszła Barcelonie łatwo. Przeciwnicy mieli swoje okazje, jednak przed utratą większej liczby bramek uchronił swój zespół albo Wojciech Szczęsny, albo słupki z poprzeczką, albo niemoc przeciwnika w ataku.
Zobacz również:













