Jeszcze na początku lipca w ekipie Barcelony było jedynie dwóch bramkarzy - Inaki Pena oraz Marc-Andre ter Stegen i Niemiec mógł myśleć, że będzie "1" w bramce. Transfer Joana Garcii i przedłużenie kontraktu Wojciecha Szczęsnego sprawiły jednak, że golkiper naszych zachodnich sąsiadów spadł na koniec hierarchii i klub najchętniej by się go pozbył, ale sam zainteresowany ani myśli wynosić się z Katalonii.
Obecnie ter Stegena nie ma nawet w Barcelonie, bowiem wyjechał do Francji na operację, ale to nie pomaga klubowi, a wręcz przeciwnie. Niemiec robi wszystko, aby wrócić do gry jak najszybciej i nie chodzi tylko o walkę o pierwszy skład. Jeśli jego absencja będzie krótsza niż 4 miesiące, Barcelona nie będzie mogła użyć 80% jego pensji i zarejestrować innych bramkarzy. To jednak nie koniec złych wieści.
Ter Stegen rozpętał piekło i wyjechał. Wojciech Szczęsny pod ścianą, kara dla Barcelony wisi w powietrzu
Sprawie przyjrzał się "Diario AS" i nie ma zbyt dobrych informacji dla katalońskiego klubu. Okazuje się, że obecnie ter Stegen zaszachował Barcelonę, bowiem klub może być ukaranym, jeśli zarejestruje w tym czasie innego golkipera, a Niemiec wróci.
- Sprawa Ter Stegena i uwolnienie części jego pensji, aby skutecznie dokończyć żonglerkę finansową Barcelony, ma wiele zawiłości. Najważniejsza z nich to przekonanie lekarzy LaLigi, że absencja jest długotrwała (cztery miesiące lub dłużej). Jeśli im się to nie uda, Deco nie zarobi szeroko omawianych 80% kosztów pensji. Uwolniona kwota będzie niższa. A jeśli Ter Stegen wróci wcześniej, Barça ryzykuje surową karę w i tak już mocno ograniczonym limicie płac - czytamy na hiszpańskim portalu.
To uderzy przede wszystkim w Wojciecha Szczęsnego, który niejako znalazł się pod ścianą. Może i przedłużył on umowę z Barceloną, ale obecnie nie może zagrać. Jedynym golkiperem, z którego mógłby skorzystać Hansi Flick, jest obecnie Inaki Pena.














