Szczęsny osunął się na murawę. To wyglądało na atak serca. Dziś o tym nie mówi
Wojciech Szczęsny nigdy nie doznał kontuzji, która wykluczyłaby go z gry na dłużej niż 50 dni. Najbardziej traumatyczny incydent z jego udziałem ma zupełnie niecodzienny charakter. W ćwierćfinale Ligi Europy, gdy Polak był jeszcze zawodnikiem turyńskiego Juventusu, jego koledzy byli przekonani, że widzą pierwszą fazę ataku serca. 32-letni wówczas bramkarz złapał się za klatkę piersiową i nie mógł złapać oddechu. Natychmiast przerwano grę i wszczęto alarm.

Do groźnie wyglądającego zdarzenia doszło 13 kwietnia 2023 roku, pięć dni przed 33. urodzinami Wojciecha Szczęsnego. Jego Juventus mierzył się w Turynie ze Sportingiem Lizbona w ćwierćfinale Ligi Europy. Tuż przed końcem pierwszej połowy arbiter nagle przerwał spotkanie.
Uwaga wszystkich skupiła się na Polaku, który po słupku osunął się na murawę. Próbował łapczywie złapać oddech. Kiedy złapał się za klatkę sercową, podejrzenie mogło być tylko jedno: atak serca.
Szczęsny nie miał ataku serca. Próbował żartować, ale w końcu wyznał na poważnie: "To było przerażające"
Szczęsny był przytomny, na jego twarzy pojawiły się łzy. Natychmiast znaleźli się przy nim członkowie sztabu medycznego. W ich asyście opuścił murawę i jeszcze na stadionie został poddany pierwszym badaniom. Ich wyniki nie wykazały odchyleń od normy.
W komunikacie poinformowano, że zawodnik poczuł kołatanie serca, ale nie ma powodów do niepokoju.
Polskiego bramkarza zastąpił między słupkami Mattia Perin. Wszedł do gry przy bezbramkowym remisie. Nie skapitulował. "Stara Dama" wygrała spotkanie 1:0 po bramce Federico Gattiego z 73. minuty.
- Prawda jest taka, że widziałem Mattię w świetnej formie na treningu. Wiedziałem, że powinien wejść. I byłem pewien, że nie zawiedzie - próbował żartować Szczęsny w rozmowie ze Sky Sports.
We wpisie zamieszczonym na Instagramie skomentował sytuację w znacznie poważniejszym tonie: "Cóż, to było przerażające. Dziękuję wszystkim za miłe wiadomości i życzenia powrotu do zdrowia. Czuję się dobrze i mam nadzieję, że jak najszybciej wrócę na boisko! Ogromne podziękowania dla personelu medycznego, stadionu Allianz za wsparcie i dla Mattii Perina za to, że był naszym bohaterem tego dnia".
Problemy zdrowotne tego typu nigdy później się nie powtórzyły. Minęło dwa i pół roku. Szczęsny zdążył zakończyć i wznowić karierę. Dzisiaj nie chce już wspominać feralnego dnia. W barwach Barcelony walczy o mistrzostwo Hiszpanii i triumf w Lidze Mistrzów.













