Świat drwi z nowego piłkarza Barcelony. 80 milionów w błoto? Już ogłosili klapę
Anthony Gordon został ogłoszony nowym piłkarzem FC Barcelona, więc to normalne, że podczas meczów na mundialu oczy kibiców są skierowane na niego dużo mocniej, niż gdyby tego transferu nie było. Po dwóch pierwszych występach piłkarski świat, a przynajmniej znaczna jego część wydała osąd. "Ten piłkarz nie nadaje się do Barcelony", "Jest fatalny", "Nie umie grać, tylko biegać". To zdecydowanie nie jest odpowiedni moment na wygłaszanie tego typu werdyktów.

Na początku tego mundialu było dwóch piłkarzy, którzy skupili na sobie znaczną część krytyki piłkarskich kibiców. Anthony Gordon i Cristiano Ronaldo.
Drugi z wymienionych strzelił dwa gole w meczu z Uzbekistanem, więc został usunięty z tej krótkiej listy. W tym momencie Anthony Gordon jest zawodnikiem atakowanym zdecydowanie najczęściej, a jego transfer do Barcelony już został ogłoszony wielką klapą i niewypałem, mimo że Anglik nie odbył jeszcze przynajmniej jednego treningu pod okiem Hansiego Flicka.
Gdyby nie transfer za 80 milionów euro, bezbarwny występ z Chorwacją i tylko nieco lepszy z Ghaną przeszedłby bez echa. Trafiając do klubu wywołującego w Polsce skrajne emocje, Anglik znalazł się na celowniku krytyków, którzy czekali na to, aż Gordon pokaże, za co Duma Katalonii zapłaciła taką fortunę.
No i nie pokazał. Jego występy na mundialu były, jak dotąd, nieudane. W pierwszym spotkaniu Gordon był najbardziej niewidocznym zawodnikiem Synów Albionu. Błyszczeli inni - Kane, Madueke czy Bellingham.
Krytyka za drugi mecz z Ghaną jest już mocno przesadzona. Anthony Gordon w tym meczu zaprezentował już kilka ciekawych akcji i dobrze pracował w pressingu. Choć widać po nim, że presja jeszcze mocno go przytłacza. Tak jakby swoją najlepszą wersję trzymał jeszcze na fazę play-off.
Transferowy rekord pobity. Ponad 130 milionów euro. Ogłaszają w czasie mundialu
Gordon nie błyszczy na mundialu. Już nazywają go transferową wpadką Barcelony. Nie można traktować tego poważnie
Z Ghaną cała reprezentacja Anglii zagrała źle. Jako zespół. Kane zmarnował znakomitą okazję na zwycięstwo, a mimo to w trakcie i po meczu więcej mówiło się o tym, że Gordon znowu zawiódł. Mimo że na tle całej drużyny wcale nie prezentował się źle.
Biorąc pod uwagę wszystkich zawodników ofensywnych, według portali wystawiających piłkarzom noty na podstawie statystyk, Gordon zaprezentował się w tym meczu najlepiej.
Ważne jest to, że w grze Gordona dało się zauważyć postęp względem pierwszego spotkania. Mówienie, że był on dla Anglików piłkarzem całkowicie bezużytecznym to opinia wyjątkowo krzywdząca. Możliwe, że w trzecim meczu z Panamą Thomas Tuchel znów nie pozwoli mu rozegrać całego meczu, ale nie będzie to jeszcze wotum nieufności, a raczej element długofalowego planu.
Anglia nie przyjechała bowiem na mundial, aby rozegrać trzy mecze. Tych spotkań będzie zdecydowanie więcej. Anthony Gordon nadal będzie miał szansę na to, aby pokazać, że pod względem intensywności potrafi wykonać pracę, która przechyli szalę zwycięstwa na korzyść jego zespołu. Na etapie ćwierćfinałów czy półfinałów ten aspekt może okazać się absolutnie kluczowy.
A nawet jeśli Gordon na mundialu już do końca zaprezentuje się słabo. Nie oznacza to jeszcze, że jest to niewypał transferowy Barcelony. Anglik nadal nie przeszedł przez choćby jedną jednostkę treningową pod okiem Hansiego Flicka, który ewidentnie ma na niego jakiś pomysł. Ogłaszanie "klapy" Dumy Katalonii na podstawie próbki, jaką do tej pory widzieliśmy, nie można ocenić jako słuszne.
Wszystko zweryfikuje kolejny sezon. Cały. A nie tylko pierwsze dwie kolejki.











