Pomimo tego, że pierwsze minuty meczu w wykonaniu ekipy Hansiego Flicka wyglądały dość ociężale, to obrońcy tytułu wyszli na prowadzenie już w 14. minucie, kiedy to Raphinha wykorzystał rzut karny.
Brazylijczyk niepilnowany wpadł chwilę wcześniej w pole karne i chciał minąć obrońcę rywali przekładając piłkę za nogą. Został w tym czasie trafiony w kończynę i padł na murawę, a sędzia Alejandro Quintero González od razu, bez wahania wskazał na "wapno". Do piłki podszedł sam poszkodowany i strzelił po ziemi w prawym róg. Matias Dituro wyczuł jego interncje, ale piłki nie sięgnął.
Do szatni Hansi Flick schodził w mieszanym nastroju. Najpierw, na minutę przed końcem regulaminowego czasu gry, Elche szykowało się do rozegrania rzutu rożnego. Gavi usiadł jednak na murawie w polu karnym i pokazał, że potrzebuje zmiany. W jego miejsce pojawił się Pedri, ale Barcelona ma czego się obawiać.
Zanim jednak arbiter zarządził przerwę, trio Barcelony Yamal-Raphinha-Adeyemi świetnie rozklepało defensywę rywali, a ostatni z nich ze spokojem przyjął sobie piłkę w polu karny i uderzył technicznie na prawy słupek, podwyższając prowadzenie na 2:0.
Bramka już w pierwszym ligowym meczu wyraźnie dodała skrzydeł Adeyemiemu, który niecałe 20 minut po wznowieniu gry błysnął swoją szybkością i przemierzył znaczną część lewego skrzydła, po czym próbował zagrać wzdłuż bramki, do Raphinhii. Próba ta została jednak zablokowana przez ostatniego defensora przed Brazylijczykiem.
Chwilę później zarówno Niemiec, jak i Lamine Yamal zeszli z boiska, a w ich miejsce pojawili się Dani Olmo oraz Anthony Gordon. Hansi Flick pokazał tym samym, że ma nosa do zmian, bo Anglik zaliczył asystę zaledwie po chwili. Do siatki po raz kolejny trafił Raphinha.
Były piłkarz Newcastle w 71. minucie sam mógł wpisać się na listę strzelców, napędzając akcję od koła środkowego, ale zamiast tego wolał jeszcze podać do Fermina Lopeza, który trafił do niemalże pustej bramki. Anglik z kolei zanotował drugą asystę.
To wciąż nie był koniec. Fermin Lopez na 10 minut przed końcem spotkania otrzymał podanie będąc tyłem do bramki. Po przyjęciu odwrócił się z rywalem na plecach, po czym zrobił krok w kierunku golkipera rywali i uderzył na krótki słupek. A na tablicy wyników zrobiło się już 5:0 i takim wynikiem zakończyło się to spotkanie. Kolejny mecz, już w czwartek, "Blaugrana" rozegra przed własną publicznością przeciwko Athletic Bilbao.














