Sensacyjna porażka Barcelony, ale co stało się później. Gwiazdor nie wytrzymał
Derby Katalonii miały być formalnością dla ekipy Roberta Lewandowskiego, która jednak sensacyjnie przegrała 2:1 z Gironą i straciła pozycję lidera Primera Division na rzecz Realu Madryt. "Blaugrana" nie kryła oburzenia decyzjami sędziego, które miały być przeciwko Barcelonie, ale to nie koniec. Kiedy emocje już opadły, głos w mediach społecznościowych zabrał Raphinha.

Bolesna porażka 0:4 na Wanda Metropolitano z Atletico Madryt, w pierwszym meczu półfinałowym Pucharu Króla miała być jedynie wypadkiem przy pracy. Niestety dla FC Barcelony, w poniedziałkowy wieczór nadeszła druga porażka z rzędu - tym razem z Gironą w La Liga.
Nie najlepsza dyspozycja piłkarzy prowadzonych przez Hansiego Flicka - w tym m.in. zmarnowany rzut karny przez Lamine Yamala, to jedynie wierzchołek góry lodowej. Ekipa z Camp Nou nie kryła swojego oburzenia tym, jakie decyzje podejmował sędzia główny spotkania, César Soto Grado. Hiszpan uznał bramkę dla Girony, chociaż goście z Barcelony podnosili, że padła ona po faulu na Julesie Kounde. Mecz zakończył się w oparach skandalu, a to nie koniec.
Raphinha nie wytrzymał. Burza po meczu, tych słów już nie cofnie
Po ostatnim gwizdku sędziego, w Hiszpanii zaczęto mówić o tym, co działo się na boisku oraz o tym, jak zaprezentowali się piłkarze Barcelony. Oni również mieli co nieco do dodania w tej kwestii.
Głos w mediach społecznościowych zabrał Raphinha. Brazylijczyk dopiero gdy opadły emocje, postanowił zamieścić krótki wpis, w którym opisał to, jak obecnie czuję się on i jego koledzy z drużyny. Jasno dał on do zrozumienia, że jego zdaniem przepisy nie są respektowane tak samo w różnych meczach, a jego drużyna musi walczyć również z arbitrami podczas spotkań.
- Cóż, mamy wiele do poprawienia, ale nie tylko my. To bardzo skomplikowane, gdy zasady są inne, niezależnie od tego, czy są na twoją korzyść, czy na niekorzyść, ale jeśli musimy grać przeciwko wszystkim, żeby wygrać, niech tak będzie… Zrobimy to. Visca el Barça sempre - napisał Brazylijczyk.
Porażka w derbach Katalonii sprawiła, żeFC Barcelona nie "odpowiedziała" Realowi po sobotniej wygranej "Królewskich" z Realem Sociedad i utracili fotel lidera. Po 24. kolejkach drużyna z Madrytu ma na swoim koncie 60 punktów - o dwa oczka więcej od drużyny Roberta Lewandowskiego.













