Piłkarze FC Barcelona aktualnie przebywają w Azji, gdzie odbywają letnie tournée. W niedzielę rozegrali pierwszym sparing zakończony zwycięstwem 3:1 nad Vissel Kobe. W barwach mistrza Hiszpanii okazję do nieoficjalnego debiutu miały nowe nabytki klubu - Joan Garcia, Marcus Rashford oraz Roony Bardghji. Ten ostatni błysnął chyba najbardziej, bo w drugiej połowie popisał się premierową bramką. Utalentowany pomocnik wykorzystał dogranie Roberta Lewandowskiego i płaskim uderzeniem w 77. minucie pokonał golkipera japońskiego zespołu. W drugiej połowie bramki Barcelony strzegł Wojciech Szczęsny.
Przed Barceloną jeszcze dwa sparingi w Azji, tym razem z zespołami wywodzącymi się z Korei Południowej. W czwartek na drodze Katalończyków stanie FC Seoul, w składzie którego występują m.in. Patryk Klimala oraz była gwiazda angielskiej Premier League Jesse Lingard. Na zakończenie podopiecznych Hansiego Flicka czeka sparing z Daegu FC.
Wspomniany już Rashford jest najnowszym nabytkiem Barcelony. Wypożyczony z Manchesteru United skrzydłowy stanowi swoiste zastępstwo dla Nico Williamsa, co do ściągnięcia którego Katalończycy byli wyjątkowo zdeterminowani. Barcelonie nie udało się również sprowadzić Luisa Diaza - zawodnik Liverpoolu na dniach ma sfinalizować swoje przenosiny do Bayernu Monachium.
Transfer Rashforda to nie jest koniec świetnych wieści. Kluczowy zawodnik pozostanie w klubie do 2030 roku
Transfer reprezentanta Anglii władze Barcelony ogłosiły tuż przed wylotem na azjatyckie sparingi. Jak informuję "Mundo Deportivo" ten ruch nieco pokrzyżował plany związane z inną gwiazdą mistrza Hiszpanii. Hiszpanie poinformowali, że na dzień przed rozpoczęciem zgrupowania klub miał ogłosić przedłużenie kontraktu z Jules'em Kounde do 2030 roku. Tak się jednak nie stało.
"Zamieszanie" związane z przybyciem do Hiszpanii angielskiego skrzydłowego nie sprawi oczywiście, że reprezentant Francji nie przedłuży umowy z Barceloną. Z pewnością po powrocie do kraju włodarze klubu zadbają o odpowiednią oprawę ceremonii, która zapewne odbędzie się tradycyjnie w siedzibie klubu z Joanem Laportą w centralnej roli. Katalończycy chcą zadbać o przyszłość klubu, wszak dotychczasowa umowa z Francuzem wygasa latem 2027 roku.
Kounde po transferze z Sevilli bardzo szybko zadomowił się w Barcelonie. Co ciekawe, jeszcze do niedawna występował głównie jako środkowy obrońca. Dopiero w ostatnim sezonie został przesunięty na prawą flankę defensywy, co okazało się strzałem w dziesiątkę.
Pomimo stosunkowo krótkiego stażu w Barcelonie Kounde już teraz stał się częścią długiej i bogatej historii klubu. Serca kibiców zdobył bramką, która zapewniła Barcelonie Puchar Króla. Po jego trafieniu w 116. minucie finału krajowego pucharu "Duma Katalonii" nie tylko sięgnęła po kolejne trofeum, ale przede wszystkim pokonała swojego największego rywala - Real Madryt.
Zobacz również:














