Problemy kapitana Barcelony, z pomocą ruszył Lewandowski. Teraz prawda wyszła na jaw
Podczas zimowego okienka transferowego w 2025 roku w Barcelonie czekano na to, co zrobi Ronald Araujo. Urugwajczyk zmagał się z dylematem odnośnie podpisania umowy z "Blaugraną" lub zmianą barw. Ostatecznie został w Barcelonie, a namawiał go do tego Robert Lewandowski. W ostatnich miesiącach kapitan "Dumy Katalonii" przeżywa bardzo trudne chwile. Zdradził, że zmagał się z poważną chorobą.

Historia Ronalda Araujo w Barcelonie bez wątpienia może być wzorem do naśladowania dla piłkarzy z La Masii. Urugwajczyk przebił się z drużyny rezerw do pierwszego zespołu i gdy już w nim zagrał, to miejsca nie oddał. Środkowy obrońca nawet mimo swoich problemów zdrowotnych zbudował naprawdę dobrą pozycję w klubie.
Wystarczy powiedzieć, że do sezonu 2025/2026 przystępował jako kapitan drużyny (kontuzjowany był Marc-Andre ter Stegen przyp. red.). Kilka miesięcy wcześniej nie było jednak pewne, czy Araujo w Barcelonie pozostanie. Zimą 2025 roku Urugwajczyk zastanawiał się bowiem, czy należy przedłużyć umowę, czy odejść.
Depresja Ronalda Araujo. Poruszające wyznanie
Do pozostania w Barcelonie przekonywał go Robert Lewandowski. Ostatecznie sugestii starszego kolegi z zespołu posłuchał i parafował umowę aż do 2031 roku. Ten sezon nie jest jednak dla niego łatwy, a kłopoty nawarstwiły się po fatalnym występie w meczu z Chelsea w Lidze Mistrzów.
Od tego momentu przez kilka tygodni Araujo nie grał, a Flick tłumaczył to kwestiami personalnymi. Jak się okazuje, Urugwajczyk cierpiał na bardzo poważną chorbę cywilizacyjną XXI wieku - depresję. O wszystkim opowiedział na łamach hiszpańskich mediów.
- W tamtym okresie czułem, że nie jest ze mną dobrze. Nie tylko w sporcie, ale także w życiu rodzinnym i osobistym. Nie czułem się sobą i wtedy to do mnie dotarło i powiedziałem: coś jest nie tak, muszę się odezwać i poprosić o pomoc - rozpoczął w rozmowie z "Mundo Deportivo".
- Przez półtora roku zmagałem się z lękiem, który przerodził się w depresję i tak grałem. To nie pomaga, bo na boisku tak naprawdę nie czujesz się sobą. Znasz swoją wartość i wiesz, co możesz wnieść na boisko, a kiedy nie czułem się dobrze, wiedziałem, że coś jest nie tak - dodał, poruszając bardzo ważny współczesny problem.











