"Przeprowadzone badania u zawodnika pierwszego zespołu Frenkiego de Jonga potwierdziły naderwanie przyśrodkowego więzadła pobocznego (MCL) w prawym kolanie. Ustalono, że zawodnik będzie kontynuował leczenie zachowawcze pod nadzorem służb medycznych Klubu. Jego postęp będzie monitorowany w ciągu najbliższych tygodni" - taki komunikat pojawił się niedawno w mediach społecznościowych Barcelony.
Hiszpańskie media doprecyzowały, że rekonwalescencja Holendra może potrwać przekroczyć nawet cztery miesiące, a "uraz był poważniejszy, niż ustalono". Dopiero po zakończeniu mistrzostw świata - podczas których De Jong rozegrał każdy mecz w barwach swojej kadry - okazało się, że nabawił się kontuzji.
Frenkie de Jong wyłożył karty na stół
Tylko w poprzednim sezonie pomocnik borykał się z czterema innymi urazami. Opuścił łącznie 16 spotkań. W międzyczasie utarł się pewien stereotyp: 29-latek nie przykłada się procesu leczenia, nie ma dobrych relacji ze swoim pracodawcą, odmówił gry w jednym z meczów itd. Kolejna przerwa tylko dolała oliwy do ognia.
W końcu sam piłkarz w wywiadzie dla klubowych mediów odniósł się do wszystkich tych wątków. - Czuję się dobrze, ale mam wrażenie, że wokół mnie jest dużo szumu, mnóstwo fałszywych wiadomości i tym podobnych rzeczy, a to mnie denerwuje - rozpoczął.
- Jestem bardzo wkurzony tą całą sytuacją. Bardzo mnie to wkurza. Bardzo mnie to frustruje, bo najbardziej lubię grać w piłkę nożną, zwłaszcza w Barcelonie i w reprezentacji. Dlatego kiedy jestem kontuzjowany, bardzo mnie to wkurza - mówił nt. kolejnego urazu, który wymaga leczenia.
Do kontuzji miało dojść podczas jednego z treningów reprezentacji Holandii. - Ktoś na mnie upadł i miałem niewielki problem z kolanem. Zrobiliśmy badania, które wykazały, że jest niewielki problem. Wszyscy o tym wiedzieli. Powiedziano mi, że mogę dalej grać, że będę odczuwał dyskomfort i lekki ból, ale że mogę kontynuować grę i że stan nie może się pogorszyć - mówił 29-latek, choć rzeczywistość okazała się brutalniejsza. Obecnie realizowany jest plan leczenia uzgodniony z Barceloną. - Opracowaliśmy plan, który wszyscy znają i z którym wszyscy się zgadzają - powiedział.
Frenkie de Jong wskazał bezpośrednio na dziennikarza Gerarda Romero, który miał rozpowszechniać na jego temat fałszywe informacje. - Powiedział, że odmówiłem gry przeciwko Atletico Madryt w Lidze Mistrzów. To nieprawda. To nieprawda (...) Powiedział, że moja relacja z trenerem jest bardzo zła, co jest całkowicie nieprawdą. Mam bardzo dobrą relację z trenerem. Dużo z nim rozmawiam. Możesz zapytać trenera o to wszystko (...) Już wcześniej opowiadał więcej kłamstw. Ale nie zamierzam tego odpuszczać, bo musi zrozumieć, że jeśli publikuje rzeczy, które nie są prawdziwe, to zwrócę mu na to uwagę - krytykował eksperta.















