Popis Messiego i transfer do Barcelony. Gorąco ws. gwiazdy, szał w Argentynie
Od zwycięstwa Argentyny nad Austrią (2:0) mija już doba. W tym czasie, w normalnych okolicznościach, mówiłoby się tylko o dublecie Leo Messiego, który pobił rekord Miroslava Klose. Nastąpiło jednak coś, co nieco przyćmiło niesamowity występ kapitana Albicelestes. Julian Alvarez złożył tzw transfer request, czyli prośbę o odejście z Atletico Madryt. W ciągu ostatnich 24 godzin oba te tematy zdominowały mundialowe dyskursy.

- Nie wiem. To nie jest czas, żeby o tym mówić, ale nie mogę też się ukrywać, staram się być osobą szczerą. Rozmawiałem z ludźmi z klubu, z którymi musiałem porozmawiać, i uważam, że najlepszy dla wszystkich będzie transfer. Chcę spełnić swoje marzenie - w tych słowach Julian Alvarez publicznie poprosił o transfer z Atletico Madryt.
Słowa wypowiedziane przez napastnika po meczu z Austrią odbiły się echem równie szerokim jak dublet Leo Messiego, który plasuje się na 1. miejscu klasyfikacji strzelców z 5 trafieniami na koncie.
Messi błysnął na boisku, Alvarez rozpętał wojnę poza nim
Dublet Messiego i transfer Alvareza do Barcelony - oba te tematy w ciągu ostatniej doby były najważniejsze. Argentyńskie media wypowiedź Alvareza opisały wprost jako "bombę".
- Julián Álvarez skupia się na reprezentacji Argentyny, ale zdaje sobie sprawę, że nie może uciec od tematu, który jest obecnie na ustach wszystkich. Dlatego też, po awansie do 1/8 finału dzięki zwycięstwu 2:0 nad Austrią, napastnik wyraził się jasno: jego przyszłość nie wiąże się z Atlético - czytamy w argentyńskich mediach.
Okładki argentyńskich gezet zdominował Leo Messi, ale w Europie równie dużo mówi się o Alvarezie i jego transferze do Barcelony. Julian w poprzednich dwóch meczach nie zagrał na swoim poziomie. Sugestia, że obniżka formy miała związek z trudną sytuacją w klubie jest dość silna.
Julian Alvarez poszedł na "wojnę" z Atletico Madryt. Media informują, że gwiazdor Argentyńczyków jest rozczarowany postawą klubu, który wcześniej obiecał mu możliwość odejścia, a teraz blokuje transfer do Barcelony. Los Rojiblancos natomiast opublikowali oświadczenie uderzające w Dumę Katalonii. Stowarzyszenie kibiców Atletico Madryt wprost nazwały piłkarza "zdrajcą i bachorem".
Mocny głos z Moskwy ws. Szymona Marciniaka. Podał swój werdykt
Argentyńczycy z Atletico mogą poczuć się urażeni. Czy isnieje ryzyko rozłamu w szatni?
Kibice zaczęli palić jego koszulkę. Madrycki klub, gratulując swoim Argentyńczykom zwycięstwa nad Austrią, pominął Alvareza. Atletico żąda od Barcelony wpłacenia klauzuli 500 milionów euro, w tym samym oświadczeniu nazywając ją "klubem oszustów". Atmosfera zrobiła się więc naprawdę gęsta.
Najnowsze doniesienia medialne są takie, że Barcelona nie zapłaci za Alvareza aż 150 milionów euro. Zamierza natomiast złożyć ofertę opiewającą maksymalnie na 130 milionów.
Głos w sprawie zabrał również Sergio Aguero, który w przeszłości grał zarówno dla Atletico Madryt, jak i dla Barcelony. Jego zdaniem klub ze stolicy Hiszpanii powinien pozwolić napastnikowi odejść, aby umożliwić mu spełnienie jego marzenia.
Atletico swoimi oświadczeniami i epitetami obrażającymi Barcelonę wybrało narrację niezwykle agresywną i ryzykuje utratą wizerunkową, jeśli Alvarez ostatecznie odejdzie do Dumy Katalonii. Pamiętajmy, że w reprezentacji Argentyny znajduje się więcej piłkarzy Atletico Madryt, którzy również mogliby poczuć się zdradzeni przez Alvareza. Czy ta napięta sytuacja przełoży się na grę drużyny na mundialu? Póki co napastnik w drużynie Scaloniego pełni drugoplanową rolę.
Nie da się jednak ukryć, że jest to realne zagrożenie dla obrońców tytułu. Albicelestes w dużej mierze bazują na wzajemnej lojalności. Dzięki temu oddaniu stworzyli drużynę, której członkowie na boisku skaczą za sobą w ogień bez względu na klubowe barwy. Ogłoszenie Alvareza po drugim meczu fazy grupowej może sprawić, że te fundamenty się zatrzęsą.
Z polskiej perspektywy temat Alvareza również jest bardzo ciekawy. Argentyńczyk jest bowiem potencjalnym następcą Roberta Lewandowskiego. Osiągnięcia Polaka na Camp Nou przez najbliższe lata byłyby dla Argentyńczyka punktem odniesienia. Oczywiście, jeśli dojdzie do transferu.












