Piłkarz La Liga oskarżony o 7 gwałtów. Dopiero co gościł w Barcelonie. Cztery ofiary
Sprawa jest poważna. Thomas Partey usłyszał zarzut dokonania siedmiu gwałtów i jednej napaści o charakterze seksualnym. Piłkarz Villarreal CF nie przyznaje się do winy, ale i tak obecne wydarzenie stawiają jego dalszą karierę pod dużym znakiem zapytania. Przykład Daniego Alvesa, który przesiedział w areszcie 14 miesięcy, jest w tym kontekście nad wyraz wymowny.

Thomas Partey nie jest postacią anonimową. W reprezentacji Ghany rozegrał 54 spotkania i zdobył 15 bramek. Brał udział w finałach MŚ i w Pucharze Narodów Afryki.
Karierę rozpoczynał w Hiszpanii. Był zawodnikiem m.in. RCD Mallorca, UD Alameria i Atletico Madryt. Stamtąd w 2020 roku przeniósł się do londyńskiego Arsenalu. Wkrótce potem tam zaczęły się jego problemu natury obyczajowej.
Thomas Partey oskarżony o siedem gwałtów. Nie przyznaje się do winy. Bierze udział w rozgrywkach La Liga
Dwa miesiące po przeprowadzce do Anglii piłkarz miał dopuścić się pierwszych gwałtów. W sumie usłyszał zarzut dokonania siedmiu takich czynów oraz jednej napaści o charakterze seksualnym. Nie przyznaje się do winy.
W piątek przed londyńskim sądem odbyła się kolejna rozprawa w tej sprawie. 32-letniego zawodnika reprezentował zespół adwokatów. Twierdzą, że zeznania czterech domniemanych ofiar nie pokrywają się z rzeczywistym przebiegiem wydarzeń.
Następne posiedzenie sądu wyznaczono na 10 kwietnia. Trudno w tej chwili wyrokować, jakiego finału doczeka się procedowana sprawa. Partey powinien się na razie cieszyć, że zachował wolność. Na kolejne odsłony podobnego procesu Dani Alves - były gwiazdor Barcelony - dowożony był z aresztu, w którym bez wyroku spędził w sumie 14 miesięcy.
W bieżącym sezonie reprezentant Ghany gra w Villarreal CF. W jego barwach zaliczył łącznie 24 występy. Nie wpisał się na listę strzelców i nie zanotował asysty. Należy jednak do ważnych ogniw zespołu.
Mimo to w tym roku nie rozegrał jeszcze spotkania w pełnym wymiarze czasowym. W ostatniej kolejce lutego przesiedział na ławce wyjazdowy mecz z Barceloną, gdzie jego zespół doznał najdotkliwszej porażki w trwających rozgrywkach (1:4, gol Roberta Lewandowskiego). Na przełomie stycznia i lutego pauzował z powodu zapalenia kości łonowej.













