Pajor na językach, głośno o tym co zrobiła. Niewiarygodne. Tak nazwali Polkę
FC Barcelona wciąż pozostaje niepokonana w rozgrywkach kobiecej Ligi Mistrzów. W środowym meczu "Dumy Katalonii" z Benficą padły aż cztery bramki, w tym trzy na korzyść gospodyń z Hiszpanii. Worek z bramkami rozwiązała Ewa Pajor, która jest chwalona nie tylko za to, co zrobiła we wczorajszym spotkaniu. W mediach na Półwyspie Iberyjskim jest niezwykle głośno o Polce, która nazywana jest w niezwykle sugestywny sposób.

Ewa Pajor jest nie do zatrzymania. To właśnie kapitanka reprezentacji Polski wyprowadziła FC Barcelona na prowadzenie w 29. minucie środowej potyczki z Benficą, wykorzystując świetne podanie, którym popisała się Alexia Putellas.
Ostatecznie zawodniczki z Katalonii wygrały 3:1, a wynik mógłby być jeszcze bardziej okazały, gdyby wspomniana już Putellas nie zmarnowała rzuty karnego, który wykonywała w drugiej połowie.
Dzięki wygranej, po 5 meczach fazy ligowej Champions League zawodniczki Barcy mają na koncie 13 punktów, podobnie jak piłkarki Lyonu. Obie ekipy wciąż nie zaznały jeszcze porażki, podobnie jak trzeci w tabeli zespół Chelsea.
Wróćmy jednak do samego meczu, po którym w hiszpańskich mediach głośno jest zwłaszcza o Ewie Pajor.
Ewa Pajor chwalona po kolejnym meczu. Hiszpanie pieją z zachwytu
"Przerażająca" - nazwała naszą zawodniczkę redakcja "Mundo Deportivo". Dalej czytamy, że Ewa Pajor "nigdy nie pudłuje", co udowodniła kolejny raz, otwierając wynik meczu z Benficą.
Kataloński "Sport" poświęcił natomiast Ewie Pajor cały artykuł zatytułowany: "Jak dobrze mieć Pajor". Jego autorka Maria Tikas rozpływa się nad Polką, podkreślając, jak wielkie znaczenie ma ona dla całej drużyny Barcelony.
- Są zawodniczki, którzy zmieniają przebieg meczu, a inne zmieniają przebieg całego sezonu. Ewa Pajor należy do tej drugiej kategorii. Do grupy piłkarek, które potrafią zamienić każdy atak w prawdziwe zagrożenie, a każdą okazję w realną szansę na zwycięstwo. W meczu z Benficą ponownie otworzyła wynik, gdy Barca najbardziej tego potrzebowała, podobnie jak kilka dni wcześniej w spotkaniu z Tenerife, kilka tygodni temu w starciu z Realem Madryt czy na Stamford Bridge, gdzie jej gol był wart złotego punktu. Polka strzela, gdy trzeba, bez ozdobników, bez hałasu, z precyzją kogoś, kto wie, że jej strefa komfortu to pole karne rywala - chwalona jest reprezentantka Polski.
Jej wyniki są równie świetne, co stałe. (...) Od czasu powrotu do składu po kontuzji kolana (...) strzeliła gola we wszystkich meczach. Jak gdyby zawsze tu była. Jakby alarm, który rozległ się w październiku, był tylko złudzeniem. Uderzenie było ciężkie, ale jej szybkie wyzdrowienie było prawie jak cud. Gdy wróciła, zrobiła to z tą samą zawziętością i konkurencyjną, co zawsze












