Odejście Lewego to początek. Flick patrzy na PSG. Szalony czas w Barcelonie
Aby odnieść sukces w Lidze Mistrzów, ofensywni piłkarze muszą grać na maksymalnej intensywności i być stosunkowo jak najmniej zmęczeni sezonem. Pod tym względem Paris Saint-Germain stanowi drogowzkaz dla drużyn takich jak FC Barcelona. I widać już, że Hansi Flick ma zamiar z tej wiedzy skorzystać. Duma Katalonii na rynku transferowym zaczęła już realizować konkretną strategię transferową.

Za Hansim Flickiem dwa bardzo dobre sezony w FC Barcelona. Nie można jednak nazwać ich "idealnymi", ponieważ nadal brakuje sukcesu w Lidze Mistrzów.
Dominacja nad Realem Madryt w rozgrywkach krajowych to, oczywiście, wielki sukces Flicka. Nadeszła bowiem po latach dużych niepowodzeń. W bardzo trudnym momencie dla klubu. Niemiec wykręcił wynik ponad stan, więc teraz cieszy się wielkim zaufaniem ze strony zarządu.
W tym czasie największe sukcesy na arenie międzynarodowej święciło PSG. Drużyna Luisa Enrique wygrała dwie Ligi Mistrzów z rzędu. FC Barcelona nie potrafiła zbliżyć się do poziomu mistrza Francji. I Hansi Flick naturalnie zaczął szukać sposobu, jak to zrobić.
Rewolucja w Barcelonie. Flick chce zapożyczyć to z PSG
Szkoleniowiec Dumy Katalonii najwyraźniej uznał, że warto przeszczepić coś z Paryża od Barcelony. I zaczęła się totalna rewolucja w pierwszej linii.
Odejście Roberta Lewandowskiego to dopiero początek. Teraz łatwiej zrozumieć, dlaczego Barcelona musiała zrezygnować z Polaka i nie zaoferowała mu przedłużenia umowy. Ponieważ w swojej pierwszej linii Hansi Flick widzi piłkarzy zupełnie innych. Posiadających inne atuty.
Anthony Gordon został już oficjalnie zaprezentowany. Karim Adeyemi jest bardzo bliski transferu do Barcelony za ok. 30 milionów euro. Anglik i Niemiec różnią się od siebie chociażby tym, że pierwszy z wymienionych uczestniczy w kreowaniu akcji, podczas gry drugi zazwyczaj skupia się na jej końcowym etapie - finalizacji.
Posiadają oni jednak pewne wspólne cechy. Szybkość i praca w pressingu to dwie, które wysuwają się na pierwszy plan. Biorąc pod uwagę pięć najlepszych lig europejskich znajdują się w czołówce właśnie w tych statystykach.
To, że Niemiec posiada również swoje wady, to kwestia bezdyskusyjna. Potrafi marnować znakomite sytuacje bramkowe. Nie jest dobrym kreatorem gry (w dwóch ostatnich sezonach Bundesligi zanotował tylko 10 asyst). Flick będzie musiał po prostu umiejętnie wykorzystywać jego atuty.
Ryzyko tego transferu nie jest wysokie. 30 milionów euro to niska cena. Adeyemi jako kolejny członek linii ataku sprawi, że rotacja w ofensywie na przestrzeni całego sezonu będzie regularniejsza. Wiele mówiło się o tym, że PSG osiągnęło sukces w Lidze Mistrzów również dlatego, że jego kluczowi napastnicy na fazę play-off byli bardziej wypoczęci niż ci grający w zespołach rywali. Teraz Hansi Flick chce, aby w Barcelonie dzialało to podobnie.
Adeyemi jako piłkarz do rotacji mogący występować na każdej pozycji w ataku maluje się jako potencjalne dobre wzmocnienie i rozszerzenie kadry. Jest również piłkarzem bardziej gotowym i oszlifowanym niż Roony Bardghji, którego Hansi Flick w poprzednim sezonie wystawiał bardzo niechętnie. Transfer Adeyemiego do Barcelony wywołuje bardzo mieszane odczucia, ale niska cena sprawia, że odczucia względem Niemca powinny być raczej pozytywne.
Karim Adeyemi nie odmieni gry Barcelony. To nie będzie transfer, który sprawi, że klub wygra Ligę Mistrzów bezpośrednio. To jasne. Może natomiast spowodować, że na przełomie marca i kwietnia Yamal i Raphinha będą mieli w nogach mniej minut, a ich narażenie na urazy, które wcześniej mocno ich prześladowały, również będzie mniejsze.
Wielka wpadka Yamala. 18-latek uderza. "Muszą się zamknąć". Burza wokół gwiazdy
Dlaczego Barcelona nie kupuje obrońcy?
Jeśli Barcelona tego lata sprowadzi Gordona, Adeyemiego i Alvareza (ten ostatni transfer jest mocno wątpliwy, ale nadal niewykluczony), będzie miała sześciu zawodników do gry w pierwszej linii. Takie bogactwo sprawi, że sytuacja Flicka stanie się o wiele bardziej komfortowa. I każdy z nich będzie zawodnikiem, który "wybiega" mecz. Chcąc rywalizować z Realem Madryt, który także poważnie się wzmocnił, trzeba mieć na siebie konkretny pomysł i umiejętnie go zrealizować.
Wielu kibiców twierdzi, że problemem Barcelony jest słaba linia obrony. Że traci mnóstwo głupich bramek. Że przydałby się tam stoper z prawdziwego zdarzenia. Hansi Flick ewidentnie się z tym nie zgadza. Zrezygnował z Alessandro Bastoniego, ponieważ szybkość i techniczne atuty Włocha nie są dla niego przekonujące.
Barcelona gra bardzo wysoką linia obrony i prawda jest taka, że jak już "nadzieje się" na szybki atak rywala, to nie ma znaczenia, kto aktualnie jest stoperem. Nikt bowiem nie będzie w stanie zdążyć za tymi atakami. Strategia polega na tym, aby gasić te ataki już w trzeciej tercji boiska. I właśnie dlatego dla Flicka priorytetem jest posiadanie w pierwszej linii zawodników grających na dużej intensywności harujących w pressingu. Celem jest odbieranie piłki daleko od własnej bramki i ograniczenie liczby ataków wyprowadzanych przez rywali.
Zrozumienie tego jest pierwszym krokiem ku temu, aby podjąć rzeczową rozmowę na temat transferowych wyborów Hansiego Flicka. To paradoksalne, że w tak dużej mierze przy kompletowaniu linii ataku na sezon 2026/27 kierowano się aspektami defensywnymi, ale taki właśnie pomysł na futbol ma Hansi Flick. I właśnie dlatego Robert Lewandowski nie mógł pozostać w FC Barcelona na kolejny sezon.













