Wszystkie media są zgodne, że FC Barcelona traktuje Juliana Alvareza jako swój największy transferowy priorytet. Argentyńczyk natomiast bardzo chce odejść właśnie do Dumy Katalonii.
Atletico Madryt natomiast za wszelką cenę nie chce dopuścić do odejścia Alvareza do Barcelony, mimo że rzekomo w przeszłości obiecało mu coś innego.
Media sugerowały więc, że może dojść do buntu Alvareza. Twierdziły, że byłoby to jedyne rozwiązanie umożliwiające piłkarzowi odejście z Atletico. Do tego jednak nie doszło. Alvarez wrócił na treningi z drużyną i nie wystosował publicznego oświadczenia.
Rozmawiał jedynie z Diego Simeone. Trener miał powiedzieć mu, że ostateczna decyzja należy do klubu i powinien porozmawiać z Gilem Marinem. Postawa trenera również miała okazać się bardzo rozczarowująca dla Alvareza i jego agentów.
Lewandowski odszedł i wybuchł wielki konflikt. Hiszpanie ogłaszają, możliwy zwrot
Awantura o Alvareza. Piłkarz wściekły na Atletico. Może podjąć radykalne kroki, by odejść
To właśnie prezes jest osobą, która blokuje odejście Alvareza do Barcelony. Marin pozostaje nieugięty i nie chce słyszeć o realizacji tego transferu, mimo że Alvarez podczas mundialu wyraził już chęć odejścia.
Po powrocie Alvareza do treningów pojawiły się doniesienia, że przeprosił on kolegów z drużyny i przyznał, że popełnił błąd, publicznie ogłaszając chęć odejścia z Atletico. Doniesienia te okazały się jednak fałszywe, a zaprzeczyć im miał sam zawodnik za pośrednictwem argentyńskich mediów.
Prawda ma być taka, że Julian Alvarez i jego przedstawiciele są wściekli na zaistniałą sytuację i są gotowi na podjęcie radykalnych kroków, aby wymusić odejście do Barcelony. W tym momencie żądają szybkiego spotkania z Gilem Marinem, aby załatwić sprawę w gabinecie. Jednak jeśli to nie przyniesie zamierzonego efektu, podjęte zostaną kroki o wiele bardziej radykalne i publiczne.
Czego możemy się spodziewać? Możliwe jest kolejne publiczne, tym razem pisemne oświadczenie Juliana Alvareza. Bardzo mocnym krokiem byłoby również niestawienie się na treningu.
Całe te okoliczności związane z awanturą o transfer sprawiają, że operacja staje się bardzo mało realna. W drugiej połowie sierpnia musiałoby dojść do trzęsienia ziemi wywołanego przez piłkarza i jego otoczenie. Inaczej Gil Marin nie zmieni zdania i zmusi Juliana Alvareza i Diego Simeone, aby nadal pracowali ze sobą mimo niechęci.














