Nowa Barcelona bez Lewandowskiego i wielka riposta Realu? Szalony plan Pereza
Niezależnie od tego, jak zakończy się sezon 2025/2026 w Primera Division - a na ten moment wszystko wskazuje na to, że drugim z rzędu mistrzostwem FC Barcelona - zarówno "Blaugranę", jak i Real Madryt, czekać będą niebawem poważne zmiany. W nowej kampanii być może w "Barcy" nie zobaczymy już Roberta Lewandowskiego, za to na Santiago Bernabeu może zameldować się po latach... Jose Mourinho, którego myśl szkoleniowa zdaje się przechodzić właśnie swoiste odrodzenie.

FC Barcelona jest dosłownie o mały krok od tego, by po raz drugi z rzędu i 29. w całej swej historii sięgnąć po mistrzostwo Hiszpanii. Ten potencjalny sukces może dla dość sporego grona jej graczy być jednocześnie swoistym domknięciem klamry i wielkim pożegnaniem z zespołem.
Długa lista potencjalnych pożegnań w Barcelonie. Niewiadomą m.in. przyszłość Lewandowskiego
Nie ma ani jednej formacji, która byłaby tu wolna od możliwego "wietrzenia". Wśród bramkarzy może dojść do odprawienia Marca-Andre ter Stegena, Inakiego Peni, czy nawet Wojciecha Szczęsnego, którego umowę ważną do 2027 r. klub może podobno w dowolnej chwili zerwać.
W obronie pod znakiem zapytania stoi przede wszystkim sprawa Andreasa Christensena czy wypożyczonego z Al-Hilal Joao Cancelo. Pomoc to potencjalna sprzedaż Marca Casado czy Marca Bernala, być może w ramach negocjacji łączonych dotyczących innych piłkarzy.
No i pozostaje atak, w którym niejasna jest przyszłość kolejnego wypożyczonego futbolisty, Marcusa Rashforda, wracającego z wypożyczenia do innego klubu Ansu Fatiego, pokazującego niestabilną formę Ferrana Torresa i w końcu Roberta Lewandowskiego.
Polak miał otrzymać konkretną propozycję dotyczącą prolongaty o rok swego kontraktu, ale na ten moment wygląda na to, że bliżej mu do przeprowadzki poza Hiszpanię. Tym samym jego przygoda z "Barcą" skończyłaby się na czterech sezonach i niezliczonej liczbie zdobytych bramek...
Jeśli jednak ktoś ma być w Barcelonie pewien dalszej obecności na Camp Nou, to trener Hansi Flick, który po zakończeniu kampanii 25/26 zapewne oficjalnie dopnie przedłużenie swej umowy. Dla kontry, w obozie największego rywala "Dumy Katalonii", czyli Realu Madryt, najbardziej niepewna zdaje się być pozycja szkoleniowca.
Jose Mourinho znów w Realu Madryt? Sensacyjny zwrot akcji wisi w powietrzu
"Królewscy" zaczęli sezon z Xabim Alonso u steru, ale do rozbratu z Baskiem doszło po zaledwie kilku miesiącach, w styczniu 2026 roku. Jego stanowisko przejął potem Alvaro Arbeloa, ale ten również, jak się zdaje, zupełnie nie spełnił pokładanych w nim przez zarząd nadziei - i tu pojawia się możliwy, naprawdę szalony, zwrot akcji.
W mediach pod koniec kwietnia gruchnęła informacja, że do Realu po wielu latach przerwy mógłby powrócić Jose Mourinho, a największym zwolennikiem takiego ruchu byłby sam Florentino Perez, prezes "Los Blancos". Nie można jednak powiedzieć, by była to jedynie fanaberia włodarza RM - za "Mou" stoją obecnie naprawdę mocne liczby.
Częstym argumentem wycelowanym przeciwko Portugalczykowi było w ostatnich latach to, że ten zatrzymał się w pewnym punkcie ze swoją myślą szkoleniową i nie chce z nią ruszyć dalej, przystosowując się do bardziej nowoczesnego futbolu. To oczywiście kwestia dosyć subiektywna, ale jeśli przyznać takiemu stwierdzeniu rację, to trzeba powiedzieć jedno - albo sposób trenowania Mourinho jednak się wcale nie "przeterminował", albo zaliczył swoiste odrodzenie.
63-latek obecnie związany jest z lizbońską Benficą i trzeba przyznać, że w swojej ojczyźnie notuje wręcz rewelacyjne wyniki, bo "Orły" pozostają na dobrą sprawę jedynym zespołem w najmocniejszych europejskich rozgrywkach krajowych, który jak do tej pory wciąż nie przegrał ani jednego ligowego meczu.
Na 31 dotychczasowych meczów ekipa z Estadio da Luz wygrała 22 i zremisowała dziewięć, ani razu nie dając rywalom na wyjście ze starcia z tarczą... a przynajmniej nie w pełni.
Dość kuriozalnie przy tym prezentuje się więc fakt, że nawet z takim bilansem Benfica... nie jest liderem portugalskiej ekstraklasy. Przy 75 zebranych punktach ulega aż o siedem oczek pierwszemu FC Porto, które ostatnio dzięki tercetowi Bednarek - Kiwior - Pietuszewski zrobiło się mocno "polskie".
Niemniej widać, że Jose Mourinho i jego podopieczni zmierzają w jak najlepszą stronę - pytaniem pozostaje, czy "Orły" mogą stać się swoistą trampoliną dla trenera do powrotu do Madrytu, gdzie wciąż ma on wielu zwolenników?
"Moim kolejnym celem jest doprowadzenie Benfiki do Ligi Mistrzów" - stwierdził krótko "Mou" w rozmowie z Marco Lombardo z "Il Giornale" po tym, jak padło pytanie o to, czy jego kolejnym celem jest praca w Realu bądź... Juventusie. 63-latek ucina na razie spekulacje, ale jedno jest pewne - zespołowi tej klasy co "Królewscy" trudno będzie odmówić...












