Niespodziewane rozstanie z Barceloną? Zgłosił się gigant, wieści dotarły do Lewandowskiego
FC Barcelona jest o włos od finalizacji transferu Joao Cancelo, a kibice wyczekują już tylko oficjalnego komunikatu o wielkim powrocie Portugalczyka. Tymczasem w piątek gruchnęła wiadomość, na jaką prawdopodobnie nie byli gotowi ani Robert Lewandowski, ani Hansi Flick. Z ofertą definitywnego transferu do "Dumy Katalonii" miał zgłosić się europejski gigant.

Zimowe okienko w Barcelonie nie zapowiadało się na ciekawe. A takie stało się już niemal od pierwszych dni. Po tym, jak ze strony Fabrizio Romano gruchnęła wiadomość o przesądzonym już transferze Joao Cancelo, w stolicy Katalonii, wśród kibiców zapanowało niemałe poruszenie.
Wcześniej nie mówiło się zbyt wiele o możliwym powrocie Portugalczyka, który był ważnym ogniwem w prowadzonej przez Xaviego Hernandeza drużynie. Podczas gdy fani wyczekują już tylko oficjalnego komunikatu "przyklepującego" transfer, doszło do wstrząsu spowodowanego możliwym odejściem z "Blaugrany".
Marc Bernal odejdzie z Barcelony? Pojawiło się wiele ofert
"SPORT" przekazał, że rosną szanse na rozstanie z Markiem Bernalem, który przyciąga coraz większe zainteresowanie ze strony topowych europejskich klubów. Wcześniej mówiło się jedynie o nieśmiałych zakusach Girony. Teraz doszło do przełomu.
Dziennikarze ujawnili, że pełniący od początku sezonu rolę rezerwowego wychowanek trafił na orbitę zainteresowań drużyny z absolutnego topu. Nie padły żadne konkrety, ale biorąc pod uwagę potencjał Hiszpana, tego typu informacja nie wywołuje kontrowersji.
Wieści o możliwym niespodziewanym rozstaniu z Bernalem z pewnością dotarły już do Roberta Lewandowskiego. Polak świetnie dogaduje się z wieloma młodymi gwiazdami na czele z Gavim, czy Pedrim. Stanowi dla nich kogoś w rodzaju mentora. Utrata jednego z większych talentów La Masii w ostatnich latach z pewnością nie byłaby wiadomością, którą chciałby usłyszeć.
Fatalna kontuzja zatrzymała rozwój wychowanka Barcelony. Lewandowski pożegna kolegę?
Bernal po raz pierwszy zabłysnął w trakcie presezonu przed kampanią 2024/25. Wówczas z marszu wywalczył miejsce w wyjściowym składzie, a media na całym świecie rozpisywały się o jego talencie. Rozwój zahamowała koszmarna kontuzja, której doznał w rywalizacji z Rayo Vallecano. Zerwane więzadło krzyżowe kosztowało go utratę aż 61 spotkań.
Odkąd wrócił do pełni zdrowia, brakuje mu błysku charakteryzującego go na starcie przygody z seniorskim zespołem. Hansi Flick ostrożnie wprowadza go na nowo do drużyny, dozując minuty. W tym sezonie rozegrał ich zaledwie 215.
Niewykluczone, że chcąc zapewnić mu pole do rozwoju "Blaugrana" zgodzi się na wypożyczenie gracza. Mówi się, że niektóre kluby byłyby gotowe nawet wyłożyć za niego spore sumy. Kierownictwo klubu postrzega go jednak wciąż za wielki talent i nie zamierza permanentnie z nim rozstawać.













