Nic tego nie zapowiadało. Bezlitosna decyzja Flicka, Lewandowski bezradny
Jeszcze pod koniec stycznia wydawało się, że kariera Roony'ego Bardghji w Barcelonie idzie ku dobremu. Później jednak nastąpił wielki kryzys, który trwa do dziś. Robert Lewandowski i Wojciech Szczęsny na samym początku współpracy mogli pomóc młodszemu koledze. Teraz Szwed musi wziąć jednak sprawy w swoje ręce i udowodnić Hansiemu Flickowi, że może przydać się "Dumie Katalonii" w ważnych meczach.

W ćwierćfinale Pucharu Króla FC Barcelona pokonała drugoligowe Albacete Balompie i awansowała do przedostatniego etapu rozgrywek.
Wielu kibiców "Dumy Katalonii" miało nadzieję, że tym razem od pierwszej minuty zagra zawodnik, który uchodzi za ogromny talent, ale ostatnio nie dostawał szans od Hansiego Flicka.
Ku ich rozczarowaniu Roony Bardghji nie znalazł się w pierwszym składzie na mecz z Albacete. A później w ogóle nie podniósł się z ławki rezerwowych. To wymowna decyzja Hansiego Flicka, która jasno daje do zrozumienia, że z młodym Szwedem dzieje się coś złego.
Pierwsze wspomnienia Roony'ego Bardghji z FC Barcelona wiążą się z japońskim tournee przed rozpoczęciem sezonu. Młody Szwed został tam bardzo ciepło przywitany przede wszystkim przez Polaków.
To właśnie Robert Lewandowski i Wojciech Szczęsny zabrali młodszego kolegę na wspólne zwiedzanie okolicy. W późniejszym wywiadzie Roony Bardghji podzielił się wrażeniami z tamtego dnia.
- Kiedy byliśmy w Japonii, wyszedłem na spacer z Robertem Lewandowskim i Wojciechem Szczęsnym, świetnie się bawiliśmy, dużo śmialiśmy. To był niezapomniany dzień z niesamowitymi piłkarzami i niesamowitymi ludźmi - opowiadał.
Jako starsi mentorzy Polacy w Barcelonie mają za zadanie otaczać opieką i zaszczepiać profesjonalizm u młodszych kolegów. Ich dobre relacje z grupą i z trenerami pokazują jasno, że dobrze wywiązują się ze swojego zadania. Są dla nich zarówno kolegami z szatni, ale również autorytetami sportowymi. Nie jest to łatwe do pogodzenia "połączenie", ale widać, że Polakom taki stan rzeczy odpowiada.
W pierwszej połowie tego sezonu Bardghji występował dość nieregularnie, ponieważ konkurencja na jego pozycji w FC Barcelona jest bardzo silna. Na co dzień występuje tam bowiem Lamine Yamal. Jest to również ulubiona pozycja Raphinhi, czyli dwóch najlepszych ofensywnych zawodników Barcy Hansiego Flicka.
Błysk w Superpucharze, a potem kryzys. Roony Bardghji notorycznie pomijany przez Flicka
Kiedy Bardghji pojawiał się na boisku, od czasu do czasu prezentował jakiś "błysk". Dawał drużynie coś ekstra. Podczas turnieju o Superpuchar Europy w półfinale miał swój złoty moment. Zdobył gola i zanotował dwie asysty w meczu z Athletic Club w półfinale. Wydawać by się mogło, że to jego przełomowy moment. Później jednak było tylko gorzej i gorzej.
Od tamtego czasu Barcelona rozegrała osiem meczów, a Bardghji tylko raz znalazł się w wyjściowym składzie. Stało się to w meczu Ligi Mistrzów ze Slavią w Pradze. Poza tym zanotował tylko 18 minut w dwóch spotkaniach z Realem Sociedad i Realem Oviedo.
W meczach z Kopenhagą i Elche nie wstał z ławki rezerwowych. Kibice Barcelony byli więc pewni, że zobaczą go w starciu z drugoligowym Albacete. Nic bardziej mylnego. Hansi Flick dał pełne 90 minut Lamine'owi Yamalowi, a Bardghji był jednym z nielicznych, którzy w ogólnie nie weszli na boisko.
Wielu kibiców dziwi się Hansiemu Flickowi, ale widocznie niemiecki szkoleniowiec musi mieć jakiś powód, dla którego nie wystawia Szweda. To on widzi, jak piłkarz prezentuje się na treningach i czy jest gotowy do gry w meczu o stawkę. Najwidoczniej w tym momencie nie jest. A to złe wieści, ponieważ wchodzimy w ten etap sezonu, który ze względu na status i natężenie spotkań jest postrzegany jako ten najbardziej wymagający.
W tym momencie można ocenić, że Hansi Flick skreślił Roony'ego Bardghji. Decyzja była brutalna, ale najwidoczniej konieczna do podjęcia. Prędzej czy później Flick będzie musiał jednak dać mu szansę, ponieważ Lamine Yamal będzie potrzebował odpoczynku, by uniknąć kolejnej kontuzji.
Robert Lewandowski i Wojciech Szczęsny mogli pomóc młodszemu koledze na początku jego przygody w Barcelonie. Teraz jednak są już całkowicie bezradni. Bardhji sam musi udowodnić Flickowi, że zasługuje na więcej minut i że może pomóc drużynie w kluczowych meczach.













