Odejście Roberta Lewandowskiego było absolutnie kluczowe, aby Barcelona mogła powrócić do zasady 1:1. Dzięki niej klub mógł wydać na nowych piłkarzy i umowy dokładnie tyle, ile zarobił. Wcześniej taki "luksus" był poza zasięgiem Katalończyków.
FC Barcelona od razu ruszyła na transferowe polowanie. Udało jej się sprowadzić naprawdę wielu piłkarzy:
- Anthony Gordon - lewoskrzydłowy. Piłkarz do gry w pierwszym składzie. Kluczowy transfer, który od samego początku okazał się trafiony.
- Karim Adeyemi - uniwersalny atakujący. Bardzo wartościowe rozszerzenie składu. Z ławki może obstawić każdą pozycję w pierwszej linii.
- Rodri - cofnięty rozgrywający. Spektakularny transfer Barcelony mający "zabetonować" jej środek pola i wznieść organizację gry na wyższy poziom.
- Joao Cancelo - lewy obrońca. Znakomity ruch bez obciążenia finansowego. Sprawdzony w Barcelonie zawodnik świetnie czujący się w systemie Flicka. Tym razem do Barcelony przeniósł się na zasadzie transferu definitywnego.
- Jesse Bisiwu - lewoskrzydłowy. Bardzo utalentowany młody zawodnik ruchami przypominający nieco Ousmane'a Dembele. W pierwszej drużynie zagra raczej "ogony".
- Hamza Abdelkarim - środkowy napastnik. Wielki talent z Egiptu. Jeśli wykorzysta swój potencjał i rozwinie się w Barcelonie, za kilka lat może obsadzić środek ataku w pierwszym zespole.
- Gabriel Jesus - środkowy napastnik. Największe zalety tego transferu to niska cena (10 milionów euro + 4 miliony w bonusach) oraz wszechstronność Brazylijczyka. Teoretycznie dobrze pasuje on do systemu Flicka, ale jego podatność na kontuzje sprawia, że tutaj transfer świeci się na czerwono.
- Dominik Livaković - bramkarz. FC Barcelona niskim kosztem zabezpiecza rolę rezerwowego bramkarza po odejściu Szczęsnego, które będzie miało miejsce za rok.
Najmniej problemów Barcelona ma w środku pola. Nawet po odejściu Marca Casado i kontuzji Frenkiego de Jonga nie ma powodów do paniki. Rodri, Pedri, Bernal i Gavi (o ile w końcu przestaną nawiedzać go kontuzje) mogą z powodzeniem obsadzić tę formację. Wyżej grają Fermin Lopez i Dani Olmo - pozycja "dziesiątki" jest więc najlepiej obsadzoną w całej drużynie.
Tak obsadzona jest pozycja napastnika. Życie po Robercie Lewandowskim
Z powyższej listy można wyciągnąć naprawdę wiele pozytywów. Jeśli Deco już dokonywał transferów, to raczej dobrych, bardzo dobrych lub "na papierze" wręcz wspaniałych. Problem w tym, czego nie udało się zrobić.
Na pierwszy rzut oka widać tu brak Juliana Alvareza, który był celem numer "1" Barcelony. Ten transfer się nie udał, więc Robert Lewandowski nie został zastąpiony innym napastnikiem światowej klasy.
Hamza Abdelkarim jest jeszcze za młody i zbyt mało doświadczony, aby grać regularnie. W rezultacie na środku ataku od początku sezonu występuje Raphinha, który jest najlepszym zawodnikiem Dumy Katalonii.
Brazylijczyk wspiął się na kosmiczny poziom i jako kapitan sprawdza się doskonale. Wielkim zagrożeniem w jego przypadku pozostają potencjalne kontuzje, które nie omijały go w kluczowym momentach poprzednich sezonów.
Przyjście Gabriela Jesusa teoretycznie ma pomóc go odciążyć, ale ostatni z wymienionych również jest mocno podatny na kontuzje. Sytuacja nie jest zła, ale z pewnością brakuje tu poczucia bezpieczeństwa i stabilizacji.
Rekord za rekordem, wielka przebudowa gigantów. Koniec transferowego lata w Europie
O wiele większy problem jest w obronie. Barcelona ryzykuje katastrofą
O wiele gorzej wygląda formacja defensywna. Barcelonie do samego końca okienka nie udało się sprowadzić lewonożnego stopera, który byłby rywalem dla Gerarda Martina. W rezultacie na tej pozycji musi grać niepewny Martin lub prawonożny Eric Garcia.
Eric natomiast jest postrzegany przez Hansiego Flicka jako prawy obrońca. Niewykluczone, że Niemiec będzie musiał zmienić koncepcję i przestawić kogoś do środka. Pojawienie się Xaviego Esparta z La Masii sprawiło bowiem, że boki obrony zyskały bezcenne wsparcie. 19-latek to kolejny diament akademii, który wspiął się na niesamowicie wysoki poziom i może obskoczyć oba boki obrony, a także środek pola. Już teraz nazywany jest "piłkarską reinkarnacją Philippa Lahma".
W tym momencie najpewniejszym środkowym obrońcą Barcelony jest 19-letni Pau Cubarsi. Ewentualnie mógłby być nim również Eric Garcia, ale tutaj potrzebna jest zmiana koncepcji Flicka. Jules Kounde, który podobnie jak Eric może grać na środku oraz na prawej obronie, jest w słabej formie. Andreas Christensen teoretycznie wygląda nieźle, ale historia kontuzji tego zawodnika nie pozwala sądzić, że na cały sezon obsadzi on środek obrony Barcelony - a być może to byłoby lekarstwem na całe zło.
Brak transferu lewonożnego stopera sprawia, że jedna kontuzja mogłaby wywołać w tej formacji wielkie załamanie. Gdyby z gry wypadł np. Pau Cubarsi, Barcelona ma duży problem. Jeśli natomiast dodatkowo wypadnie ktoś jeszcze: np. Garcia lub Christensen, sytuacja staje się wręcz fatalna. Odejścia Ronalda Araujo do Liverpoolu (wypożyczenie), Hectora Forta (Real Sociedad) i Alvaro Cortesa do Antwerpii sprawiły, że kadra w tym miejscu stała się zdecydowanie za wąska.
Wielką niewiadomą natomiast nadal pozostaje Alejandro Balde, którego Barcelonie ostatecznie nie udało się sprzedać. Lewy obrońca teoretycznie teraz jest pomijany przez Flicka. Piłkarz zarzeka się jednak, że uda mu się odzyskać formę i przekonać do siebie Niemca. Jeśli to się uda, obsada formacji defensywnej choć trochę się rozszerzy. Choć wydaje się, że pierwszymi wyborami na pozycji lewego obrońcy pozostaną Joao Cancelo i Xavi Espart.
Właśnie dlatego wielką nadzieją Barcelony pozostaje Benjamin Kugel. To nowy trener od przygotowania fizycznego, który pojawił się w Barcelonie na życzenie Hansiego Flicka. Jeśli dzięki niemu Dumie Katalonii uda się uniknąć plagi urazów, być może niedociągnięcia transferowe na przestrzeni całego sezonu nie wywołają poważnych konsekwencji.













