Najpierw Lewandowski, a teraz on. Gwiazdor nagle przemówił ws. przyszłości. Barcelona pod ścianą
2 maja FC Barcelona mocno przybliżyła się do ostatecznego zamknięcia kwestii tegorocznego mistrzostwa Hiszpanii. Przed zwycięskim meczem z Osasuną w tamtejszych mediach pojawiły się jednak doniesienia, które z pewnością mocno zaniepokoiły kibiców katalońskiej ekipy. Jeden z kluczowych gwiazdorów miał bowiem podzielić się z klubem swoimi "rozterkami egzystencjonalnymi". Niewykluczone, że może on pójść w ślady Roberta Lewandowskiego.

FC Barcelona notuje obecnie całkiem przyzwoity sezon. Już wcześniej ekipa ta zwyciężyła Superpuchar Hiszpanii, pokonując w finałowym pojedynku Real Madryt. Później podopieczni Hansiego Flicka pożegnali się jednak z możliwością triumfalnego wzniesienia ku górze trofeów za wygranie Pucharu Hiszpanii oraz Ligi Mistrzów.
Obecnie "Duma Katalonii" jest natomiast bardzo blisko przypieczętowania losów mistrzostwa kraju. Po sobotnim zwycięstwie z Osasuną, pozostały tak naprawdę tylko dwie możliwości: potknięcie Realu Madryt w zbliżającym się starciu z Espanyolem, lub zamknięcie sprawy krajowego tytułu przy okazji "El Clasico", które rozegrane zostanie w ramach 35. ligowej kolejki.
Na papierze wszystko układa się więc całkiem nieźle. Mimo to, kataloński klub trawiony jest przez falę rozterek, dotyczących przyszłości kilku zawodników. Jednym z nich jest Robert Lewandowski, który kilka tygodni temu odrzucił zaproponowane mu przedłużenie umowy, czym wzbudził sporo niepewności w obozie "Dumy Katalonii". Teraz, do grona niepewnych dołączył jeszcze jeden gwiazdor ekipy.
Raphinha zabrał głos ws. przyszłości. W Barcelonie nie byli na to gotowi
Mowa o zawodniku, z którym jeszcze sezon temu Lewandowski tworzył jeden z najbardziej zabójczych ofensywnych tercetów na świecie - Raphinhii. Jak donosi hiszpański "Sport", Brazylijczyk miał poinformować zespół o swoich "rozterkach egzystencjalnych" dotyczących dalszej kariery.
- Raphinha medytuje, rozmyśla i podzielił się z klubem obawami, które dręczą go w kontekście dalszego planu kariery. Nie ma żadnych bieżących problemów ani niczego, co przypominałoby kryzys. Brazylijski napastnik chciał po prostu wyjaśnić kierownictwu klubu swój stan umysłu, niepewność przesłaniającą jego myśli, w akcie szczerości i transparentności - piszą hiszpańscy dziennikarze.
Mimo to, podają oni kilka potencjalnych powodów takiego stanu rzeczy. Pierwszym z nich są liczne urazy, które hamowały w tym roku piłkarski rozwój brazylijskiego gwiazdora. Szczególnie bolesna jest niedawna kontuzja, która wykluczyła go z gry w arcyważnym meczu Ligi Mistrzów z Atletico Madryt. Samo odpadnięcie z LM na etapie ćwierćfinału również może stanowić powód gorączkowych rozważań Raphinhii. Jego ambicją jest bowiem odniesienie sukcesy w najważniejszych europejskich rozgrywkach, a póki co w barwach Barcelony jest on od tego relatywnie daleko.
Raphinha dał kibicom katalońskiej drużyny sporo powodów do obaw. Uspokajający może być jednak brak podjęcia konkretnej decyzji. Kontrakt gwiazdora obowiązuje do czerwca 2028 roku. Nie ma jednoznacznych przesłanek mówiących o tym, że Raphinha mógłby chcieć już teraz opuścić szeregi katalońskiej ekipy. Niemniej, ziarno niepewności zostało już zasiane.












