Nagle wrócił temat Szczęsnego. "Czerwony alarm" w Barcelonie. Głośno o rewolucji
Wojciech Szczęsny w tym sezonie rozegrał już kilka meczów w barwach FC Barcelona. Jednak gdy tylko Joan Garcia wyleczył kontuzję, wrócił do pierwszego składu "Dumy Katalonii". Teraz katalońskie media biją na alarm. Okazuje się, że młody golkiper Barcy mierzy się z tymi samymi problemami, co Polak. - Jedna informacja jest niepokojąca - zwraca uwagę German Bona z portalu "Sport".

FC Barcelona znajduje się w nie najgorszym momencie w tym sezonie. Ważne jest to, że wygrywa mecze i odzyskała pozycję lidera w lidze hiszpańskiej.
Istnieje jednak wiele powodów do niepokoju. Najważniejszym jest fakt, że "Duma Katalonii" nadal traci mnóstwo goli. I często są to bramki, w wyniku których rywale wychodzą na prowadzenie.
Wraca temat Szczęsnego. Inny bramkarz, problemy te same. Potrzeba rewolucji w defensywie
Na łamach katalońskiego "Sportu" German Bona zwrócił uwagę na to, że choć w bramce stoi już Joan Garcia, to "wrócił" do niej Wojciech Szczęsny, a raczej problemy, które towarzyszyły Polakowi, gdy ten grał w pierwszym składzie.
- Joan Garcia stracił bramki w pięciu kolejnych meczach: trzy od Chelsea i Betisu oraz po jednej od Alavés, Atlético i Eintrachtu - zauważa Bona.
- Oczywiście nie jest to problem specyficzny dla Joana Garcii, tak jak wcześniej nie był to problem Szczęsnego, ale jest to problem systemu obronnego drużyny Barçy. Wpływa na to kilka czynników: odejście Inigo Martineza, który był odpowiedzialny za organizację gry w obronie, nieuwaga w linii, która wymaga stuprocentowej koncentracji oraz brak wsparcia w pressingu - zauważa dziennikarz.
Bona zwrócił uwagę na to, że jednak informacja jest szczególnie niepokojąca. FC Barcelona przegrywała (przynajmniej przez chwilę) aż 11 z 22 oficjalnych meczów w tym sezonie.
Często są to gole, w których jedno dobre podanie przełamuje całą formację obronną Barcy i wówczas rywale stają "sam na sam" lub "dwóch na jednego" z bramkarzem. Wówczas golkiper nie ma nic do powiedzenia. Tak było za Szczęsnego, tak jest i za Garcii.
Oczywiście, FC Barcelona znana jest z tego, że jak mało który zespół na świecie potrafi dokonywać tzw. remontad, czyli odwracać losy meczów. Hansi Flick z pewnością wolałby jednak, żeby tych goli na 0:1 było o wiele mniej, a kontrola nad meczem była o wiele większa.
W katalońskich mediach głośno jest o rewolucji, której potrzebuje Barca. Jeśli drużyna chce liczyć się w rozgrywkach europejskich w tym sezonie, musi poprawić swoją grę w obronie. Inaczej nadal będzie tracić bramki, a potencjalny kryzys gry w ofensywie sprawi, że drużyna Flicka utraci swoje atuty i stanie się bezbronna przeciwko rywalom z najwyższej półki.













