Mógł skończyć jak Robert Lewandowski. 11 dni do końca. Nagły zwrot
Końcówka czerwca zawsze dla wielu piłkarzy oznacza formalne zakończenie okresu gry w danym klubie. Choć rozgrywki ligowe są wtedy dawno zakończone, kontrakty wygasają dopiero w 30. dniu tego miesiąca. W takiej sytuacji był też Andreas Christensen. Wygląda jednak, że nie musi już martwić się o swoją przyszłość w Barcelonie.

30 czerwca to zawsze dzień wygasania kontraktów zawodników. W tym sezonie w tej sytuacji znaleźli się między innymi Robert Lewandowski czy Andreas Christensen. O ile polski napastnik nie wyraził chęci pozostania w klubie na kolejny sezon. Inaczej było w przypadku duńskiego środkowego pomocnika.
Problemem był jednak brak porozumienia pomiędzy klubem a zawodnikiem. Teraz to już nieaktualne - media informują, że negocjacje zakończyły się pozytywnie. Rozgłośnia Cadena SER poinformowała, że piłkarz pozostanie na Spotify Camp Nou na kampanię 2026/2027.
Barça wysoko ceni jego doświadczenie i wierzy, że może znacząco przyczynić się do rozwoju drużyny
Andreas Christensen na dłużej w Barcelonie. Kontrakt prawdopodobnie na 2 lata
Prolongata kontraktu wiąże się z obniżeniem pensji, ale za to uzgodniono wiele bonusów. Trudno, by klub podnosił wynagrodzenie zawodnika, który w poprzedniej kampanii rozegrał niewiele ponad 600 minut.
Informację tę uzupełnił dobrze znany włoski dziennikarz Fabrizio Romano. Według jego źródeł Christensen zwiąże się z "Dumą Katalonii" umową nie na 12, lecz na 24 miesiące - do 30 czerwca 2028 roku. "Jeden rok dłużej niż się spodziewano" - napisał.
O 30-latka miały pytać dwa kluby: jeden z Włoch, drugi z Anglii.













