Wojciech Szczęsny wraca w wielkim stylu. Polak kilka dni temu podpisał nową umowę, która wiąże go z FC Barcelona do 2027 roku, czyli na kolejne dwa sezony. Teraz natomiast pojawiła się pierwsza od dawna rozmowa z bramkarzem w polskich mediach.
Z Wojciechem Szczęsnym porozmawiał Łukasz Wiśniowski, a całość można obejrzeć na kanale "Foot Truck" w serwisie YouTube. Polski bramkarz opowiedział m.in. o tym, który z zawodników "Dumy Katalonii" zaskoczył go w minionym sezonie najbardziej.
Na pierwszym planie znajdowali się bez wątpienia Raphinha i Lamine Yamal. Ten pierwszy, ponieważ wykręcił kosmiczne liczby (34 gole i 25 asyst w 57 spotkaniach w minionym sezonie), a drugi, bo zachwycał swoimi umiejętnościami cały świat, a w kluczowym momencie sezonu wziął na siebie rolę lidera drużyny, mimo że ma dopiero 17 lat.
Wojciech Szczęsny wyznał, ogromny cios dla kolegi z drużyny. Nawet się nie wahał
To on najbardziej zaskoczył Szczęsnego. "Zrobił na mnie największe wrażenie w całym moim życiu"
Wojciech Szczęsny, kiedy miał wskazać zawodnika, który zaskoczył go najbardziej, nie wziął pod uwagę żadnego z wymienionych wyżej piłkarzy. Był bowiem jeszcze jeden, który działał nieco bardziej w cieniu, ale był postacią absolutnie kluczową dla sukcesu drużyny na przestrzeni całego sezonu.
Mowa oczywiście o Pedrim.- Dla mnie to, co robił Pedri w tym sezonie... Ja osobiście takiego sezonu w wykonaniu jednego zawodnika nie widziałem nigdy - powiedział z dużym przekonaniem Wojciech Szczęsny.
Oglądnie go na żywo i patrzenie na to, jak on kontroluje grę, kłaniając się w tym momencie trenerowi Nawałce, zarówno w ofensywie, jak i w defensywie, to było niesamowite. To jest zawodnik, który zrobił na mnie największe wrażenie w całym moim życiu.

- Są zawodnicy, którzy nie tracą piłek, ale grają w miarę bezpiecznie. A ten chłop bierze sobie ludzi na plecy, wchodzi w dryblingi, gra piłkę przez środek, gra piłki prostopadłe i każdym meczu maksymalnie raz albo dwa straci piłkę. Wszystkie dryblingi wygrywa. Jest przewidywalny, ale w tym sensie, że dasz mu piłkę i wiesz, że to jest jak do sejfu - dodał Wojciech Szczęsny.
Wielu kibiców i ekspertów obserwujących rozwój Pedriego jest zdania, że z roku na rok coraz bardziej przypomina on Andresa Iniestę. Słowa Szczęsnego są jedynie kolejnym dowodem na to, że mamy do czynienia z piłkarzem klasy światowej z potencjałem na zostanie jednym z najlepszych pomocników w historii.













