Miał grać z Lewandowskim, wybrał Arabię Saudyjską. Fatalne wieści dla Barcelony
Kolejne złe wieści dla kibiców FC Barcelona. Fabrizio Romano poinformował, że Marcelo Brozović, który do tej pory był transferowym priorytetem "Dumy Katalonii", zdecydował, że dołączy do innego klubu. Od przyszłego sezonu chorwacki pomocnik będzie zawodnikiem Al-Nassr. To oznacza, że będzie dzielił szatnię z Cristiano Ronaldo. Lewandowski i spółka ponownie musieli obejść się smakiem.

Sprowadzenie defensywnego pomocnika po odejściu Sergio Busquetsa jest najwyższym transferowym priorytetem "Barcy". Tych dostępnych na rynku jest jednak coraz mniej. Ze swojej listy klub Roberta Lewandowskiego musi wykreślić kolejne nazwisko. To, które znajdowało się na jej szczycie.
Fabrizio Romano poinformował, że Marcelo Brozović przyjął propozycję Al-Nassr i osiągnął ustne porozumienie z klubem z Arabii Saudyjskiej. - W piątek przejdzie testy medyczne, a następnie ostatecznie podpisze kontrakt. Umowa będzie obowiązywać do 2026 roku - dopisał dziennikarz.
Koniec sagi. Barcelona musi kopać jeszcze głębiej, aby znaleźć defensywnego pomocnika
Jest to więc koniec sagi związanej z transferem Chorwata. To fatalne wieści dla FC Barcelona, która traci swój kolejny cel transferowy. Teraz według mediów głównym faworytem do zasilenia "Dumy Katalonii" jest jej wychowanek Oriol Romeu, który gra w barwach Girony. Wcześniej występował w klubach takich jak Chelsea FC, Valencia CF, VfB Stuttgart i Southampton FC. W dorosłej reprezentacji Hiszpanii nie rozegrał ani jednego meczu.
Oriol Romeu jest związany kontraktem z Gironą jeszcze przez kolejny sezon, co oznacza, że Barcelona nie będzie mogła pozyskać go całkiem za darmo. Piłkarz ten ma już 31 lat, więc z pewnością nie jest rozpatrywany jako długoterminowa opcja. W FC Barcelona Hiszpan miałby zastąpić Francka Kessiego, który tego lata zostanie sprzedany, jeśli klub otrzyma za niego odpowiednio wysoką ofertę.
Jak widać, transfer Marcelo Brozovicia bardzo negatywnie wpłynął na sytuację rynkową FC Barcelona. Klub musi teraz znacznie obniżyć swoje oczekiwania co do poziomu nowego defensywnego pomocnika. Nie ulega wątpliwości, że "na papierze" Oriol Romeu to nie ta sama klasa zawodnika co wspomniany Chorwat.













