Miał być gwiazdą na lata. Kompletny upadek piłkarza Realu Madryt. Musi odejść
Drugi z rzędu fatalny w wykonaniu Realu Madryt sezon dobiega końca. Miał on wielu antybohaterów, ale jeden z piłkarzy w tej kategorii wysuwa się na zdecydowane prowadzenie. Mecz z Bayernem Monachium miał być kluczowy dla jego przyszłości. I po tych kilkunastu minutach gry Eduardo Camavingi już wiemy, że najlepszą decyzją klubu ze stolicy Hiszpanii będzie znalezienie chętnego na zakup Francuza.

Eduardo Camavinga przychodził do Realu Madryt w 2021 roku. W sierpniu minie więc już pięć lat od tego transferu.
Wówczas panowało przekonanie, że za zaledwie 31 milionów euro Real Madryt sprowadził z Rennes gigantyczny talent. Eduardo Camavinga wówczas miał tylko 19 lat i był diamentem do oszlifowania.
Początki były jak ze snu. Eduardo Camavinga szybko wygrał z Realem Madryt Ligę Mistrzów, został mistrzem Hiszpanii, później dołożył do tego Puchar Króla i klubowe mistrzostwo świata.
W 2023 zapanowało przekonanie, że Eduardo Camavinga jako 21-latek przeszedł grę zwaną piłką nożną. A przynajmniej w klubie. Jego gra również wyglądała o wiele lepiej niż teraz. W pewnym momencie jednak wszystko się posypało.
Jeszcze w poprzednim sezonie Eduardo Camavinga miał swoje przebłyski. Kiedy Real Madryt przegrywał z FC Barcelona 0:4 na Santiago Bernabeu (w tamtym meczu Robert Lewandowski ustrzelił dublet), Camavinga był jedynym piłkarzem gospodarzy, do którego nie można było mieć większych pretensji.
Real Madryt musi go sprzedać. To definitywny koniec Eduardo Camavingi na Santiago Bernabeu
Od października 2024 roku do teraz Camavinga przeszedł jednak bardzo daleką drogę. Tyle że wstecz. Żaden zawodnik Realu Madryt w tym czasie nie zanotował aż tak gigantycznego regresu jak Francuz. W tym sezonie to właśnie on był najgorszym piłkarzem "Królewskich".
Nawet bardzo kiepscy Dean Huijsen czy Brahim Diaz mieli swoje przebłyski. Camavinga nie miał nic. Zawodnik, który całkiem nieźle radził sobie u Carlo Ancelottiego, całkowicie zgasł pod wodzą Xabiego Alonso a następnie Alvaro Arbeloi.
Dziś Camavinga jest piłkarzem, który boi się grać. Boi się piłki, a kiedy już ją ma, chce się jej jak najszybciej pozbyć. Po sieci regularnie krążyły nagrania, na których widać, że Francuz jest również słabo zaangażowany w grę w defensywie. Nie wraca się za akcją rywala. Chociażby w spotkaniu z RCD Mallorca zakończyło się to golem dla drużyny z wyspy.
Camavinga słabo się ustawia, słabo broni, słabo podaje, słabo kiwa, mało na boisku widzi i nie oddaje strzałów, bo się boi. Po tych pięciu latach, ale szczególnie po tym ostatnim sezonie, nadeszła pora, aby Real Madryt poszukał klubu, który chętnie kupiłby francuskiego pomocnika.
Spotkanie z Bayernem Monachium miało być dla Camavingi meczem kluczowym. Do ostatniego dnia wszyscy spodziewali się, że pod nieobecność zawieszonego za kartki Aureliena Tchouameniego wybiegnie on w podstawowym składzie. Tak się jednak nie stało. Alvaro Arbeloa zdecydował się na bardziej ofensywny wariant z Brahimem Diazem. Również kiepskim jak na standardy Realu Madryt zawodnikiem.
Jednak kiedy już Eduardo Camavinga pojawił się na boisku, zrobił rzecz najgorszą z możliwych. Mając na koncie żółtą kartkę za taktyczny faul, dał sędziemu pretekst do pokazania drugiego kartonika.
Francuz po swoim własnym faulu na rywalu złapał piłkę pod pachę i przebiegł z nią kilka metrów. W świetle piłkarskiego prawa takie zachowanie kwalifikuje się do pokazania żółtej kartki. Slavko Vincić tak właśnie zrobił. I wyrzucił Eduardo Camavingę z boiska.
Czerwona kartka dla Camavingi w tamtym momencie to umowna data końca sezonu Realu Madryt. Goście w tamtym momencie kompletnie się posypali i ostatecznie odpadli z Ligi Mistrzów. Stracili tym samym szansę na ostatnie trofeum i nie da się ukryć, że stało się to za sprawą Camavingi, który zanotował jedną z najgorszych zmian w historii futbolu na tym poziomie.
Fakt, że Real Madryt musi przeprowadzić rewolucję w swojej kadrze jest bezdyskusyjny. Kilku piłkarzy musi przyjść, a kilku musi odejść. Nazwiskiem otwierającym tę drugą listę po prostu musi być Eduardo Camavinga. Po pięciu latach ten piłkarz nie rozwinął się nawet w połowie tak, jak wskazywałby jego potencjał, a w kluczowych momentach w negatywnym tego słowa znaczeniu jest "na zdjęciach". Jako osoba zamieszana w porażkę Realu Madryt.
Nie jest tajemnicą, że Eduardo Camavinga w szatni Realu Madryt jest postacią bardzo lubianą. Szczególnie przez Viniciusa Juniora, który widzi w nim jednego z największych przyjaciół w drużynie. Brazylijczyk będzie musiał jednak pogodzić się z odejściem kolegi. Real musi w tym przypadku kierować się własnym interesem.
To dalej już nie ma sensu.











