Mbappe musi się z tym pogodzić, Arbeloa bezradny. Ogłaszają definitywny koniec
Porażką w Monachium 3:4 Real Madryt zakończył swój udział w tegorocznej edycji Ligi Mistrzów. Jako że w La Liga strata do Barcelony wynosi już dziewięć punktów, wszystko wskazuje na to, ze będzie to drugi sezon z rzędu, w którym "Królewscy" nie sięgną po żadne trofeum. Niedługo po końcowym gwizdku arbitra zapadł brutalny dla Kyliana Mbappe werdykt. W centrum zamieszania w tej sytuacji znalazł się trener Alvaro Arbeloa.

W skrócie
- Real Madryt zakończył udział w tegorocznej Lidze Mistrzów po porażce z Bayernem Monachium i ma dużą stratę do Barcelony w La Liga.
- W drużynie pojawiły się problemy, takie jak brak chemii między Kylianem Mbappe i Viniciusem, niska aktywność Mbappe w pressingu oraz brak wyraźnych schematów taktycznych.
- Pozycja Alvaro Arbeloi jako trenera jest osłabiona, a w mediach pojawiają się nazwiska potencjalnych następców, w tym Mauricio Pochettino, Jurgen Klopp, Cesc Fabregas i Didier Deschamps.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Nie brakowało kontrowersji w rewanżowym spotkaniu pomiędzy Bayernem Monachium i Realem Madryt w Lidze Mistrzów. Kolejny raz w tym sezonie Slavko Vincić dał argumenty za tym, aby przestać postrzegać go w kategorii jednego z topowych arbitrów po świecie. Pretensje do pracy arbitra mieli w tym wypadku zarówno gracze Bayernu, jak i "Los Blancos".
Real Madryt drugi sezon z rzędu bez jakiegokolwiek trofeum? Uwaga skierowana na Mbappe
Liga Mistrzów w oczach ekspertów była ostatnimi rozgrywkami, w których "Królewscy" zachowywali jeszcze szanse na trofeum. Nie udało im się sięgnąć po superpuchar Hiszpanii, z Pucharu Króla odpadli już w 1/8 finału, a w La Liga strata do Barcelony na siedem kolejek przed końcem wynosi aż 9 punktów.
Jak to się stało, że ekipa, która po dołączeniu do niej Kyliana Mbappe miała być nie do zatrzymania, drugi sezon z rzędu prawdopodobnie nie sięgnie po żadne trofeum? Przyczyn jest kilka.
Oto największe grzechy Realu Madryt. Arbeloa bezradny
Rządy gwiazd
Real Madryt od wielu lat uchodzi za drużynę, w której piłkarze są ważniejsi od trenera. Prezes Florentio Perez za niepowodzenia woli winić i karać szkoleniowców, niż gwiazdy, które mogłyby się poczuć urażone. Rządy twardej ręki starał się wprowadzać Xabi Alonso. Efekt? Skończyło się na konflikcie z Viniciusem Juniorem i przeciekach o złej atmosferze w szatni. Hiszpana zwolniono i zastąpił go Alvaro Arbeloa, który w przy każdym potknęciu stara się brać winę na siebie, by absolutnie nikt nie krytykował krnąbrnych piłkarzy. Po kilku takich wypowiedziach nawet w Madrycie część kibiców zaczęła odbierać to karykaturalnie.
Brak chemii między Mbappe i Viniciusem
Liczni eksperci zakładali, że pogodzenie razem na boisku Kyliana Mbappe i Viniciusa może okazać się misją bardzo trudną. I tak jest w istocie. W większości meczów chemia między dwoma napastnikami praktycznie nie istnieje. Francuz jest kompletnym indywidualistą i niemal w każdej sytuacji stara się grać "na siebie". Jest zawodnikiem wybitnym, dzięki czemu stale powiększa swój dorobek strzelecki. Ale czy przekłada się to na korzyść drużyny?
Pressing jedynie iluzoryczny
Dane jasno wskazują, że Mbappe jest w gronie piłkarzy ofensywnych najmniej zaangażowanych w pressing w całej lidze. A realia obecnie są takie, że w fazach przejściowych takowy powinien się rozpoczynać od napastnika. Ciężej od niego pracuje Vinicius Junior, choć jego liczby również nie powalają na kolana. A kiedy aż dwóch z 11 piłkarzy nie pracuje w defensywie na poziomie zbliżonym chociaż do kolegów, to ciężko o szybkie odbiory, czy szczelną formację obronną.
Gra bez mapy. Indywidualności górą nad kolektywem
W wielu spotkaniach Real Madryt wyglądał na drużynę grającą bez większego planu taktycznego, pozbawioną schematów. Ot liczył, na błysk Mbappe, drybling Viniciusa, czy szybkość obu tych zawodników. Najmocniej widać to na tle "przeciętniaków" La Liga, grających nisko w obronie. Kiedy rywal się "Królewskim" nie odsłania, to nagle stwarzanie kolejnych okazji bramkowych przychodzi z trudem. I tak w przeciągu dwóch miesięcy ekipa Alvaro Arbeloi gubi punkty kolejno z rywalami takimi jak: Osasuna, Getafe, Mallorca, czy wreszcie Girona.
Alvaro Arbeloa na wylocie. Lista kandydatów zaskakuje
Nie ulega wątpliwości, że po odpadnięciu z Ligi Mistrzów dni Alvaro Arbeloi są policzone. Pozycja trenera i tak nie była zbyt mocna, a dwie porażki z Bayernem i wykluczenie się z dalszej walki o mistrzostwo Hiszpanii jeszcze ją podważyły. Wygląda na to, że Mbappe będzie musiał wkrótce pożegnać się nie tylko z myślą o jakimkolwiek trofeum, ale także z kolejnym szkoleniowcem.
Kto zamiast Arbeloi? Kandydatów w mediach wskazuje się kilku. Mauricio Pochettino i Jurgen Klopp to nazwiska, które przewijają się od dłuższego czasu. W ostatnich dniach mocno wzrosły także notowania Cesca Fabregasa, który wykonuje kapitalną pracę w Como. Pytanie tylko, czy zadeklarowany cule i mający 151 występów w koszulce "Blaugrany" na koncie 38-latek będzie w ogóle rozważał związanie się z obozem największego rywala FC Barcelona.
Fabrice Hawkins, dziennikarz RMC Sport "podpalił" w ubiegłym tygodniu media, wskazując, że na krótkiej liście kandydatów na przejęcie pracy po Arbeloi figuruje także selekcjoner reprezentacji Francji - Didier Deschamps.
Francuz to z tego grona trener wyraźnie się wyróżniający pod kątem upodobań taktycznych. Sukcesy jego kadry, paradoksalnie, opierały się głównie na grze defensywnej. Chociaż dysponował gigantycznym potencjałem w ofensywie, Francuzi często grali dość zachowawczo i bez rzucania się w huraganowe ataki. Pytanie, czy taki styl odpowiadałby fanom "Królewskich", a przede wszystkim ich piłkarzom.














