Od pierwszych minut tego spotkania FC Barcelona przejęła inicjatywę i oddała kilka groźnych strzałów. Tę nawałnicę Valencia przetrwała, ale jej linia defensywna wyglądała na dość nieszczelną.
FC Barcelona miała pełną kontrolę nad tym meczem, ale przez 28 minut przewaga ta nie przekładała się na wynik spotkania. Po tym czasie sytuacja się jednak zmieniła.
W 29. minucie Ferran Torres z pierwszej piłki podał do wbiegającego z drugiej linii Fermina Lopeza. Wychowanek Barcelony otrzymał znakomite podanie w tempo, wygrał pojedynek z obrońcą i uderzył piłkę w kierunku dalszego słupka. Bramkarz Valencii okazał się bezradny wobec tego strzału i "Duma Katalonii" do przerwy prowadziła 1:0.
Deklasacja Barcelony w drugiej połowie. Gol Fermina Lopeza ozdobą spotkania
Tuż po zmianie stron Ferran Torres stanął przed stuprocentową okazją. To kolejna tego typu szansa, którą Hiszpan w tym sezonie spektakularnie zmarnował. Pod tym względem młodszy kolega nadal nie może równać się z Robertem Lewandowskim i udowadnia, że nawet teoretycznie proste sytuacje również trzeba umieć finalizować.
Później Barcelona była już jednak o wiele skuteczniejsza. Najpierw, w 53. minucie meczu, gola po błędzie obrońcy i bramkarza Valencii zdobył Raphinha, a asystował mu Marcus Rashford.
Zaledwie trzy minuty później Fermin Lopez zdecydował się na strzał z dystansu swoją słabszą, lewą nogą. Hiszpan uderzył jednak mocno i bardzo precyzyjnie. Tak padła piękna bramka na 3:0 dla Barcy.
W 66. minucie obrona Valencii znów dała dowód swojej nieporadności i nie potrafiła wybić piłki, która wylądowała w pobliżu jej pola karnego, mimo że po przeciwnej stronie był tylko Raphinha. Brazylijczyk zdołał przyjąć piłkę i uderzyć z półwoleja. Tak zdobył gola na 4:0.
Spektakularne wejście Lewandowskiego. Dwie okazje, dwa piękne gole
Chwilę później na murawie pojawił się Robert Lewandowski. Już po zaledwie ośmiu minutach polski napastnik zaznaczył swoją obecność na boisku. Polak wykorzystał pierwszą sytuację, przed jaką stanął. Piłka po jego piekielnie mocnym strzale odbiła się od poprzeczki i wpadła do siatki tuż przy samym "okienku".
W 87. minucie Robert Lewandowski pokazał, dlaczego i czy na pewno jest lepszym napastnikiem od Farrana Torresa. Polakowi wystarczyły bowiem dwie sytuacje, aby zdobyć dwa gole. Tym razem Polak znakomicie uniknął spalonego i wykorzystał podanie od Marca Bernala. Napastnik sprytnie podciął piłkę nad bramkarzem Valencii i ustanowił wynik spotkania na 6:0.
W następnej kolejce ligi hiszpańskiej FC Barcelona zmierzy się u siebie z Getafe. Wcześniej czeka ją jednak domowe spotkanie w Lidze Mistrzów z Newcastle United. Valencia natomiast podejmie Athletic Club.













