Po pięciu kolejkach La Liga jedyną drużyną z kompletem punktów pozostaje Real Madryt. Broniąca tytułu Barcelona nie mogła pozwolić sobie na potknięcie, jeśli chciała zachować do lidera dystans dwóch punktów. Mecz z nieobliczalnym Getafe nie zapowiadał się jednak na łatwą przeprawę.
Nieoczekiwanie w wyjściowej jedenastce Barcelony - po raz drugi w tym sezonie - pojawił się Robert Lewandowski. Nie było to jednak podyktowane wyłącznie przesłankami sportowymi. O pokerowej zagrywce Hansiego Flicka więcej piszemy TUTAJ.
Ferran Torres bohaterem wieczoru. Barcelona tuż za plecami Realu
"Duma Katalonii" oszczędzała rywala tylko przez kwadrans. Zaraz potem byliśmy świadkami kapitalnej akcji zwieńczonej bramką. Penetrujące podanie w pole karne posłał Raphinha, tam piłkę piętą odegrał Dani Olmo, a natarcie skutecznym strzałem bez przyjęcia zakończył Ferran Torres.
Reprezentant Hiszpanii wrócił do podstawowego składu Barcelony i wykorzystał otrzymaną szansę popisowo. W 34. minucie miał otwartą drogę do bramki, ale zrezygnował z sytuacji sam na sam i przymierzył nie do obrony zza pola karnego. 2:0! A tuż przed przerwą huknął jeszcze w poprzeczkę.
Lewandowski, podobnie jak trzy dni wcześniej w Lidze Mistrzów, nie należał do pierwszoplanowych postaci spotkania. Tym razem jednak w pierwszej odsłonie zdołał oddać celny strzał. David Soria udaną interwencją zapobiegł utracie gola.
W początkowych fragmentach drugiej połowy goście bliscy byli zdobycia bramki kontaktowej. Piłka po uderzeniu Javiego Munoza minęła słupek o centymetry. To było dla mistrzów Hiszpanii poważne ostrzeżenie.
Ale po godzinie gry to oni zadali kolejny cios. W rolę asystenta wcielił się wpuszczony na drugą połowę Marcus Rashford. Idealnie wycofał futbolówkę spod linii końcowej, a formalności dopełnił Dani Olmo.
Od tego momentu Barcelona kontrolowała przebieg boiskowych wydarzeń. Piłkarze Getafe próbowali bezsilność niwelować momentami nadmiernie ostrą grą. Fakt, że kończyli spotkanie w jedenastu, zawdzięczają wyłącznie daleko posuniętej wyrozumiałości arbitra.
Kwadrans przed końcem, gdy z murawy zdjęty został Pedri, kapitańską opaskę przejął Lewandowski. Polak nie powiększył jednak strzeleckiego dorobku na gruncie ligowym. Na jego koncie pozostają dwa trafienia z meczu przeciwko Valencii.
Po raz pierwszy w tym sezonie polski snajper rozegrał całe spotkanie. Po urazie mięśniowym nie ma już zatem śladu. Gorzej, że po wybornej formie... również.









![ME Siatkarek 2026. Niemcy - Turcja. Skrót meczu [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N953657LC1293-C401.webp)




