La Liga. Barcelona poległa na Estadio Balaidos. Lewandowski bez salwy na wiwat
Barcelona uległa 1-2 Celcie Vigo na jej terenie w ostatniej kolejce La Liga. Walczący "o życie" gospodarze uniknęli degradacji na finiszu rozgrywek. Robert Lewandowski rozegrał 90 minut, ale tym razem nie pokonał bramkarza rywali. Wcześniej zgromadzony dorobek - 23 trafienia - zapewnił mu jednak koronę króla strzelców w debiutanckim sezonie na hiszpańskiej ziemi.

W sześciu poprzednich kolejkach Celta Vigo zdobyła tylko jeden punkt i w efekcie przystępowała do meczu z Barceloną z nożem na gardle. Przed pierwszym gwizdkiem plasowała się tuż nad strefą spadkową. Miała świadomość, że na ostatniej prostej o uniknięcie degradacji toczy batalię aż sześć drużyn.
Gospodarze przystąpili do konfrontacji z wielką determinacją, ale jeszcze przed upływem kwadransa... piłka trafiła do ich bramki. Przy próbie strzału sprzed pola karnego skiksował Robert Lewandowski, futbolówka znalazła się pod nogami Francka Kessiego, a ten - jak się wydawało - dopełnił formalności.
Po analizie VAR arbiter gola jednak nie uznał, odgwizdując pozycję spaloną.
Ter Stegen nie przeszedł do historii. Veiga bohaterem na Estadio Balaidos
Niemal bliźniacza sytuacja miała miejsce po przeciwległej stronie boiska w końcówce pierwszej połowy - tym razem piłka w bramce Barcelony i ponownie ofsajd. Tyle że Celta momentalnie poszła za ciosem. Po udanym pressingu idealne podanie otrzymał Gabri Veiga i uderzył z pola karnego nie do obrony. 1-0.
W tym momencie stało się jasne, że plan Marca-Andre ter Stegena legł w gruzach. Niemiecki golkiper miał szansę ustanowić samodzielny rekord ligi pod względem liczby czystych kont w sezonie. Nie zdołał tego dokonać. Najlepszy wynik - 26 meczów bez kapitulacji - dzielił będzie z Paco Liaño.
Ter Stegen został zdjęty z boiska w 63. minucie. W jego miejsce na placu gry pojawił się Iñaki Peña i... skapitulował po niespełna 120 sekundach. W roli głównej znów wystąpił Veiga. Tym razem umieścił piłkę w siatce lobem niemal spod linii bocznej. 2-0.
Kontaktowego gola dla gości zdobył wprowadzony z ławki rezerwowych Ansu Fati. Z bliskiej odległości wykończył strzałem głową centrę Ousmane'a Dembele. Do końcowego gwizdka pozostawało jednak mniej niż kwadrans. "Duma Katalonii" nie zdobyła się już na zadanie drugiego ciosu.
W ostatnich pięciu potyczkach ligowych Barcelona straciła dziewięć goli, czyli o dwa więcej niż we wcześniejszych 24 występach. To smutna miara profesjonalizmu ekipy z Camp Nou, która tytuł mistrzowski zapewniła sobie cztery kolejki przed metą. Na finiszu zmagań wygrały z nią wszystkie zespoły pilnie potrzebujące punktów.












