Koszmarne męki, później deklasacja w meczu Pajor. Trzy gole w 10 minut. Polka o krok od tytułu
Kobieca FC Barcelona notuje bardzo udaną serię. Niemal co mecz podkreśla dominację w rozgrywkach Ligi F, natomiast w Lidze Mistrzyń zdewastowała swoje odwieczne rywalki. 6 kwietnia przyszedł czas na kolejne ligowe starcie. Tym razem zawodniczki "Dumy Katalonii" zmierzyły się z Badaloną. Wynik pierwszej połowy otworzył gol z rzutu karnego autorstwa Salmy Paralluelo. W drugiej odsłonie meczu worek z bramkami rozwiązał się na dobre. Barcelona wreszcie znalazła sposób na dobrze broniące się piłkarki Badalony. To poskutkowało wygraną Pajor i spółki wynikiem 6:0.

Kibice kobiecej Barcelony zapewne od dłuższego czasu czują ogromną satysfakcję. Zawodniczki z Katalonii to bowiem prawdziwe dominatorki kobiecego futbolu. Udowodniły to między innymi w ćwierćfinałach Ligi Mistrzyń, w których mierzyły się z odwiecznymi rywalkami - damską ekipą Realu Madryt. Drużyna ze stolicy Hiszpanii zapewne wracała do domu ze zwieszoną głową.
Na ligowym podwórku podopieczne Pere Romeu również nie mają sobie równych. Dotychczas zawodniczki Barcelony zanotowały na swoim koncie 69 punktów, a więc o 10 "oczek" więcej, niż znajdujące się na 2. miejscu piłkarki Realu. Kolejną cegiełką do zgarnięcia tytułu mistrzyń Hiszpanii był mecz z Badaloną, rozegrany 6 kwietnia.
Rzut karny otworzył wynik meczu z Badaloną. Rywalki Barcelony nie składały jednak broni
Ewa Pajor rozpoczęła to spotkanie jako zawodniczka wyjściowego składu. Nie trzeba było długo czekać, aby Polka i jej koleżanki z drużyny narzuciły swoje warunki gry. W pierwszych minutach spotkania brakowało im jednak postawienia przysłowiowej kropki nad "i". Rywalki również nie ułatwiały zadania, prezentując tego dnia całkiem dobrą grę defensywną.
Sytuacja zmieniła się jednak w 13. minucie, kiedy jedna z defensorek Badalony dopuściła się przypadkowego zagrania ręką w polu karnym. Po interwencji VAR-u arbiter tego meczu wskazała na jedenasty metr. Do wykonania rzutu karnego podeszła Salma Paralluelo i pewnie umieściła piłkę w siatce.
Otwierający wynik gol sprawił, że piłkarki Barcelony jeszcze bardziej zintensyfikowały swoje wysiłki. Chciały one bowiem wyraźnie podkreślić dominację w tym spotkaniu. Na ich rywalki utrata bramki również podziałała jednak bardzo motywująco. Przed końcem pierwszej połowy wykreowały one kilka sytuacji pod polem karnym "Dumy Katalonii".
Jedna z nich zakończyła się spornym kontaktem, po którym trener Badalony poprosił o sprawdzenie sytuacji. Powtórki nie wykazały jednak jednoznacznego przewinienia zawodniczki "Barcy". Decyzja o ewentualnym karnym nie została więc podjęta.
Jeszcze kilka razy piłkarki obydwu ekip próbowały zmienić wynik tej rywalizacji. Ostatecznie, przed zakończeniem pierwszej połowy ta sztuka nie udała się żadnej ze stron.
Koncert Barcelony. W drugiej połowie całkowicie zdeklasowały rywalki
Pierwsze minuty drugiej części spotkania należały do piłkarek Badalony. Barcelona zdołała jednak szybko przełamać początkową niemoc. W okolicy 50. minuty katalońskie zawodniczki otrzymały rzut wolny z lewej strony pola karnego. Pierwotnie golkiperka Badalony zdołała odbić dośrodkowywaną piłkę, jednak ta trafiła wprost do Marty Torrejon. Hiszpanka nie zmarnowała okazji do podwyższenia wyniku.
To trafienie wprowadziło ogromne zamieszanie w szeregach gości, co przełożyło się na ekspresowe trafienie w wykonaniu Sydney Schertenleib. Nastoletnia Szwajcarka oddała świetny strzał zza pola karnego, podwyższając prowadzenie swojej ekipy. Była to dosadna zapowiedź otwarcia przysłowiowego worka z bramkami. Kolejną z zawodniczek, które wpisały się na listę strzelczyń, była Esmee Brugts. Wszystkie wyżej opisane bramki zostały zdobyte na przestrzeni zaledwie 10 minut.
Ewa Pajor również miała kilka okazji do zdobycia swojego gola. Niestety Polce brakowało tego dnia dokładności w wypracowanych sytuacjach podbramkowych. Jej występ zakończył się w 63. minucie, kiedy to opuściła plac gry na rzecz wprowadzonej z ławki rezerwowych Vicky Lopez.
Już po zejściu Pajor, FC Barcelona zdobyła kolejną przepięknej urody bramkę. Tym razem jej autorką była Maria Leon. Doświadczona Hiszpanka strzeliła tego dnia gola... bezpośrednio z rzutu rożnego. To trafienie było również puentą jej występu, ponieważ chwilę później opuściła ona plac gry. Jej wyczyn nie zaspokoił jednak apetytów piłkarek Barcelony. Raptem 6 minut później na listę strzelczyń wpisała się bowiem Martine Fenger.
Wynikiem 6:0 dla Barcelony zakończyło się ostatecznie to spotkanie. Na 5 kolejek przed końcem sezonu "Duma Katalonii" ma 13 punktów przewagi nad swoimi rywalkami z Madrytu. Oznacza to, że w najbliższym meczu podopieczne Pere Romeu mogą przypieczętować losy tytułu mistrzyń Hiszpanii.






![Ekstraklasa: Legia - Górnik. O której i gdzie obejrzeć? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000MM15SL77EESSO-C401.webp)




![La Liga: FC Barcelona - Espanyol. O której i gdzie obejrzeć? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000MMHBZIDABPO98-C401.webp)