Koszmarna seria Ewy Pajor. Wszystko zaczęło się w Niemczech. Polka walczy o to już 10 lat
Ewa Pajor to bez wątpienia jedna z najlepszych piłkarek obecnego pokolenia. W swojej bogatej karierze wygrywała już wiele cennych trofeów. Jest jednak pewne osiągnięcie, które stało się "brakującym klejnotem" w jej koronie - Liga Mistrzyń. Po raz pierwszy Pajor stanęła przed możliwością wygrania najważniejszego europejskiego trofeum w sezonie 2015/2016. Od tego czasu Polka miała jeszcze kilka okazji, lecz za każdym razem musiała obejść się smakiem. Jej czarna seria trwa już 10 lat.

Talent pokroju Ewy Pajor objawia się w świecie futbolu naprawdę rzadko. Na przestrzeni ostatnich lat polska napastniczka stała się bowiem synonimem tego, co kryje się pod pojęciem prawdziwego "goleadora".
Jej strzelecki talent objawił się już za czasów gry w Medyku Konin. To właśnie z tego klubu przeszła ona do niemieckiego VfL Wolfsburga, gdzie umiejętnościami Pajor zachwyciła się europejska publiczność. Polska "Wilczyca" sięgnęła w tamtym czasie po 5 tytułów kobiecej Bundesligi oraz 9 pucharów Niemiec.
Jej fenomenalna gra poskutkowała transferem do najbardziej ikonicznego klubu w świecie kobiecej piłki nożnej - Barcelony. Polka urzekła kibiców nowej ekipy już w swoim pierwszym sezonie, stając się między innymi najskuteczniejszą zawodniczką kobiecej La Ligi (25 goli w rozgrywkach ligowych). FC Barcelona sięgnęła wówczas po tytuł mistrzyń Hiszpanii, co zasiliło gablotę Ewy Pajor o kolejne poważne trofeum.
Ewa Pajor próbowała już pięć razy. W tym sezonie ma szansę przełamać czarną passę
Jest jednak pewne trofeum, które wciąż stanowi "brakujący klejnot" w koronie kapitan reprezentacji Polski. Chodzi o najważniejsze klubowe rozgrywki Starego Kontynentu - Ligę Mistrzyń.
Po raz pierwszy Pajor miała okazję poczuć na własnej skórze emocje finałowego starcia LM w sezonie 2015/2016. Wówczas VfL Wolfsburg mierzył się w kluczowym spotkaniu z kobiecym Lyonem. Do wyłonienia zwyciężczyń potrzebne były rzuty karne. Te zostały nieco lepiej wykorzystane przez francuskie piłkarki (3:4), co przypieczętowało losy tytułu. Pajor, która to spotkanie podziwiała z ławki rezerwowych, musiała więc po raz pierwszy obejść się smakiem.
Kolejna szansa na zgarnięcie "Uszatego Trofeum" nadarzyła się w sezonie 2017/2018. Pajor, już jako podstawowa napastniczka "Wilczyc", ponownie starła się z w finale LM z Lyonem. Tym razem wątpliwości jednak nie było - Francuzki zwyciężyły wynikiem 4:1, choć do końca podstawowego czasu gry na tablicy widniał wynik 0:0. Kluczowym aspektem okazała się czerwona kartka Alexandry Popp, po której to gra Wolfsburga kompletnie się posypała.
Sezon 2019/2020 to natomiast trzecia próba zdobycia pierwszego pucharu LM w karierze kapitan reprezentacji Polski. Znów naprzeciwko jej ekipy wyszły piłkarki Lyonu, dla których był to piąty zwycięski finał LM z rzędu. Wynik 3:1 dla zawodniczek z Francji ponownie pogrzebał szansę na realizację marzenia Pajor.
Ogromne nadzieje niósł za sobą sezon 2022/2023. Wówczas Pajor i spółka stanęły w finale LM naprzeciwko Barcelony. Polka zdołała strzelić gola już w 3. minucie meczu, natomiast tuż przed zakończeniem pierwszej połowy do siatki katalońskich zawodniczek trafiła także Alexandra Popp (po asyście Pajor). Druga połowa przyniosła jednak kompletnie inny obraz spotkania. W 48. oraz 50. minucie gole strzelała Patricia Guijarro, natomiast ostateczny cios dobijający niemieckie "Wilczyce" zadała Fridolina Rolfo. Czwarty finał LM w karierze Pajor znów zakończył się porażką.
Sezon 2024/2025, w którym Pajor stała się zawodniczką Barcelony, upływał w głównej mierze pod znakiem dominacji "Dumy Katalonii". Podopieczne Pere Romeu bez większych problemów zwyciężyły: kobiecą La Ligę, Puchar Królowej oraz Superpuchar Hiszpanii. W Lidze Mistrzyń Pajor i spółka również nie miały sobie równych. Wpierw zdemolowały one byłą drużynę Polki (4:1 w pierwszym meczu oraz 6:1 w rewanżu), a w półfinale nie pozostawiły żadnych złudzeń zawodniczkom Chelsea (4:1 w pierwszym meczu oraz 4:1 w rewanżu). W finale "Duma Katalonii" zmierzyła się natomiast z damską drużyną Arsenalu. Na papierze Pajor i spółka były murowanymi faworytkami tego spotkania. Los miał jednak przygotowany zupełnie inny scenariusz. Mimo wyraźnej dominacji w wielu aspektach gry, Barcelona ostatecznie poległa w starciu z rywalkami z Wysp Brytyjskich. Był to zarazem piąty przegrany przez Ewę Pajor finał LM.
W obecnym sezonie Polka znów ma ogromne szansę na odniesienie upragnionego triumfu w najważniejszym europejskim trofeum. Po rozgromieniu zawodniczek Realu Madryt, FC Barcelona znajduje się w półfinale rozgrywek, gdzie już 25 kwietnia zmierzy się z Bayernem Monachium. Po drugiej stronie drabinki znajdują się natomiast dwa największe "koszmary" Polki - Arsenal oraz Lyon.












