Kontrowersje w meczu Barcelony, gromy na sędziego. Oni nie wytrzymali. Mocne słowa
Aż 4:0 w Madrycie tamtejsze Atletico rozniosło Barcelonę. Ekipa Hansiego Flicka była bezradna, co doskonale wykorzystali gospodarze, niemalże rozstrzygając sprawę dwumeczu już w pierwszym starciu. Co więcej, zdaniem wielu głosów swojej pracy należycie nie wykonał arbiter meczu, Juan Martinez Munuera. Na ten temat dosadnie wypowiedzieli się Hansi Flick i Eric Garcia.

Po sześciu wygranych z rzędu FC Barcelona udała się do Madrytu, gdzie przyszło jej zmierzyć się z tamtejszym Atletico w pierwszym starciu półfinału Pucharu Króla. Spotkanie było zapowiadane jako wielki hit i przedwczesny finał rozgrywek. Finalnie rywalizacja nie zawiodła, mimo że zadowoleni mogą być tylko kibice jednej drużyny. Ekipa Diego Simeone zmiażdżyła gości aż 4:0 i jest o krok od awansu do finału.
W starciu nie brakuje jednak kontrowersji. Szczególnie obrywa się arbitrowi spotkania, Juanowi Martinezowi Munuerze. Według wielu dziennikarzy i ekspertów sędzia popełnił błąd przy ocenie faulu Guliano Simeone na Alejandro Balde, a Argentyńczyk powinien wylecieć z boiska. Do tego doszła także kwestia nieuznania gola dla Barcelony i odgwizdanie spalonego.
Cała analiza trwała zdecydowanie za długo, a finalna decyzja odbiła się także szerokim echem. Swojego niezadowolenia z takiego przebiegu meczu nie kryli Hansi Flick, opiekun "Dumy Katalonii" oraz Eric Garcia, defensor zespołu. Ci po meczu jasno wypowiedzieli się o kontrowersjach. Zdaniem piłkarza, aż tak długa przerwa to hańba. Co więcej, jego zdaniem spalonego nie widać dokładnie, co dodaje pikanterii do całego zamieszania.
- Uważam, że to hańba, że mecz został przerwany na sześć minut, żeby rozstrzygnąć, czy był spalony, skoro sędzia jest półautomatyczny. Spalony, którego nawet nie widać. Już i tak utrudniliśmy sobie sytuację, a do tego dołożyliśmy to. Wiemy, z kim gramy i musimy grać dalej - powiedział cytowany przez "Mundo Deportivo".
Flick wypalił ws. arbitra. "Na litość boską!"
Swojego zdenerwowania nie krył także niemiecki szkoleniowiec. Ten jasno wskazuje, że faul na jego lewym obrońcy powinien zakończyć się czerwoną kartką. Po chwili przeszedł do kwestii spalonego i nie gryzł się w język. Jak przyznał, po obejrzeniu powtórki uważa, że gol został zdobyty prawidłowo.
- Po pierwsze, tylko żółta kartka za faul na Balde. Dla mnie to szaleństwo, żeby tak długo czekać na rozwiązanie takiej sytuacji. Siedem minut, na litość boską! Kiedy zobaczyłem powtórkę, było jasne, że nie było spalonego. Może widzieli coś innego. Wtedy powinni nam powiedzieć. Nie ma żadnej komunikacji - wypalił cytowany przez "Mundo Deportivo".
Na rewanż należy jednak nieco poczekać. Barcelona na Spotify Camp Nou Atletico podejmie dopiero 3 marca. Do tego czasu zespół rozegra trzy ligowe starcia - z Gironą, Levante oraz Villarrealem. Najbliższe starcie z pierwszą z wymienionych ekip już w poniedziałek 16 lutego. Pierwszy gwizdek zaplanowany jest na godz. 21:00.
















