Kolejny cios dla Barcelony. Jednak nie będzie odejścia, wielki zwrot akcji
Po udanym sezonie FC Barcelona zbiera obecnie dość dużą ilość ciosów. Wszystkie one powiązane są w lwiej części z tematem potencjalnych wzmocnień. Okazuje się, że przy niemal każdym celu transferowym "Dumy Katalonii" pojawiają się kolejne znaki zapytania. Nie inaczej sprawa ma się z następnym gwiazdorem, który w dość sugestywny sposób wypowiedział się na temat potencjalnych przenosin na legendarne Camp Nou.

Po fenomenalnym sezonie 2025/2026 FC Barcelona miała chrapkę na jeszcze bardziej udany okres posezonowy. W głowach włodarzy "Dumy Katalonii" ułożył się jasny plan - dokonać wzmocnień, które zszokują cały piłkarski świat.
Na pierwszy ogień poszedł Anthony Gordon, którego Barcelona ściągnęła do siebie za bagatela 80 milionów euro. Kolejne ruchy "Blaugrany" miały być równie imponujące. W planach było pozyskanie między innymi Juliana Alvareza oraz Bernardo Silvy. W przypadku pierwszego z wymienionych zawodników wciąż dochodzi jednak do poważnych zgrzytów. Drugi natomiast miał nieoczekiwanie zgodzić się na podpisanie kontraktu z Realem Madryt.
Gwiazdor reprezentacji Hiszpanii przemówił ws. przenosin do Barcelony
Kłód rzucanych pod nogi włodarzom Barcelony z dnia na dzień tylko przybywa. Wspomniani wcześniej zawodnicy nie byli bowiem jedynymi, którzy znaleźli się na bogatej liście transferowej katalońskiej ekipy. Kolejnym z nich był gwiazdor reprezentacji Hiszpanii - Marc Cucurella.
W obliczy dość mieszanych występów Alejandro Balde, miał on stanowić zabezpieczenie lewej strony defensywy Hansiego Flicka. Okazuje się jednak, że i z tym transferem Barcelona będzie miała całkiem sporo problemów.
W rozmowie z dziennikarzami "COPE" zawodnik osobiście odniósł się do doniesień ws. zainteresowania ze strony trzech hiszpańskich gigantów - Barcelony, Atletico oraz Realu Madryt.
- W tej chwili nie chcę o tym rozmawiać. Prawda jest taka, że czuję się bardzo dobrze tam, gdzie jestem. Jestem szczęśliwy, moja rodzina jest bardzo szczęśliwa, ale na razie nic nie wiem. Nie chcę nic wiedzieć, chcę się cieszyć MŚ. Nie byłoby w porządku myśleć o innych sprawach. Wydałem polecenie [swoim agentom red.], aby nie rozmawiać ze mną o tych kwestiach w najbliższych dniach - mówi Cucurella.
Zapewne nie takiej reakcji oczekiwały zespoły, które uważnie monitorują sytuację gracza Chelsea. Na ich niekorzyść przemawiają także warunki umowy zawodnika. Jego kontrakt z londyńskim klubem obowiązuje bowiem do 2029 roku. Ponadto, Chelsea wchodzi właśnie w zupełnie nową erę. Rolę szkoleniowca klubu przejął Xabi Alonso. Niewykluczone zatem, że Marc Cucurella będzie chciał wpierw sprawdzić, jak ułoży się jego współpraca z nowym trenerem.












