FC Barcelona i Real Madryt walczą ze sobą właściwie na wszystkich możliwych frontach. Tym najważniejszym jest oczywiście boisko. Tam w ostatnich dwóch sezonach bez wątpienia wygrywa "Blaugrana". Zespół prowadzony przez Hansiego Flicka zdominował rywalizację z "Królewskimi".
Barcelona wyprzedziła Real Madryt. Gwiazdor zdecydował, ale są problemy. "Niepoważne"
Drugim z frontów jest rynek transferowy. Pieniądze większe w swoim "sejfie" ma bez wątpienia ekipa z Madrytu. Mimo tego Barcelona jest w stanie przekonywać piłkarzy swoim projektem sportowym. Przez długi czas wydawało się, że królem trwającego okna transferowego będzie ekipa "Los Blancos".
Neymar odrzucił Real Madryt. Teraz to samo zrobił Rodri
Real sprowadził do siebie bowiem cztery medialne cele, a więc: Yana Diomande, Marca Cucurellę, Bernardo Silvę oraz Denzela Dumfriesa. Może się jednak okazać, że ten najważniejszy cel "sprzątnie" Realowi Barcelona. Mowa o Rodrim. "Królewscy" pracowali nad jego transferem kilka tygodni.
Nagle wkroczyła Barcelona i to ona wysunęła się na prowadzenie w wyścigu o podpis Hiszpana, który miał odrzucić ostatecznie propozycję z Madrytu. Saga wciąż się nie zakończyła, ale "Blaugrana" rozpoczęła oficjalne negocjacje z Manchesterem City. To nie pierwszy raz, gdy Real przeżywa takie odrzucenie.
Na przełomie 2012 i 2013 roku Real Madryt bardzo zaciekle walczył o sprowadzenie brazylijskiej perełki - Neymara. Dla Florentino Pereza wykupienie skrzydłowego Santosu było celem nadrzędnym. Ostatecznie nie udało się go jednak zrealizować. Neymar otwarcie odrzucił "Królewskich".
Odpowiedź na list FIFA. Fatalna wiadomość dla Infantino. "Nie ma odwrotu"
- Gdybym trafił do Realu, zarobiłbym trzy razy więcej niż w Barcelonie. Florentino Perez zawsze mnie lubił i chciał, żebym grał w Realu, ale ja kierowałem się sercem. Moim marzeniem było grać dla Barcelony. Ronaldinho tam grał, Messi. Chciałem grać z Messim. I wtedy zdecydowałem się przejść do Barcelony - wyjawił w marcu 2025 roku.
Ostatecznie tak właśnie się stało, a sytuacja bez wątpienia pozostała drzazgą w sercu Florentino Pereza. Działacz "Królewskich" od tego momentu za punkt honoru przyjął sprowadzenie do Madrytu "nowego Neymara". Real Madryt za sprawą swojego skauta - Juniego Calafata zaczął przeczesywać rynek brazylijskich perełek.
Pierwszy z tych ruchów historia w tym momencie bez wątpienia ocenia najlepiej. Mowa o sprowadzeniu Viniciusa Juniora. Brazylijczyk trafił do Realu latem 2018 roku za 45 milionów euro i stał się żywą legendą klubu. Oprócz tego Real zainwestował spore pieniądze w Rodrygo (transfer udany), Reiniera (kompletne fiasko) oraz Endricka (zbyt mała próbka do oceny).
Czy Florentino Perez w osobie Viniciusa odnalazł swojego wymarzonego Neymara? Bez wątpienia tak. Potwierdza to fakt przedłużenia umowy "Viniego" aż do 2032 roku. Czy potencjalnie uda mu się także znaleźć "nowego Rodriego"? Na to nie pozostało wiele czasu, a Barcelona prawdopodobnie zgarnie Realowi sprzed nosa kolejną gwiazdę.










![Kiedy Iga Świątek gra z Marie Bouzkovą? O której mecz? US Open [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000N5SIZMGFRMT8O-C401.webp)