Kanonada na Camp Nou. Lewandowski atakował do końca. Siedem bramek, deklasacja
Barcelona rozgromiła 5:2 Sevillę w 28. kolejce La Liga. Bohaterem spotkania okazał się Raphinha, który ustrzelił hat-tricka i zaliczył asystę. Mistrzowie Hiszpanii zrewanżowali się Andaluzyjczykom za dotkliwą porażkę z jesieni i umocnili się na pozycji lidera tabeli. Robert Lewandowski rozegrał pełne 90 minut, ale tym razem był tylko postacią drugiego planu.

Mistrzowie Hiszpanii w zasadzie nie mieli wyjścia. Musieli ten mecz wygrać w dobrym stylu i wysoko. Fani "Blaugrany" żądali spektakularnego odwetu za jesienny pogrom w stolicy Andaluzji.
W pierwszej kolejce października Barcelona doznała najdotkliwszej porażki w tym sezonie La Liga. Na obiekcie Sevilli poległa 1:4. Rzutu karnego w tamtym spotkaniu nie wykorzystał Robert Lewandowski.
Raphinha z hat-trickiem. Kanonada na Camp Nou. Udany rewanż rozpędzonej Barcelony
Goście przystąpili zapewne do gry ze skrupulatnie nakreślonym planem taktycznym. Ale szybko okazało się, że nie ma on żadnej wartości. "Duma Katalonii" wyszła na murawę tylko w jednym celu - dokonać egzekucji.
Nie minęło 10 minut, a gospodarze wykonywali pierwszy rzut karny. Po faulu na Joao Cancelo arbiter korzystał jeszcze z systemu VAR, ale ostatecznie odgwizdał przewinienie. Skutecznym egzekutorem "jedenastki" okazał się Raphinha.
Wtedy jeszcze nikt nie wiedział, że to będzie wielki dzień kapitana Barcelony. Po raz drugi trafił do siatki już w 21. minucie. Ponownie rzut karny wywalczył Cancelo (zagranie ręką rywala), a Brazylijczyk jeszcze raz wcielił się w rolę bezwzględnego egzekutora.
Kiedy po kolejnym kwadransie składną akcję "Dumy Katalonii" strzałem bez przyjęcia wykończył Dani Olmo, stało się jasne, że ekipa z Sewilli po zmianie stron będzie już tylko prosić o jak najniższy wymiar kary. Ale zanim do tego doszło, tuż przed przerwą kontaktową bramkę zdobył jeszcze Oso.
Robert Lewandowski znalazł się w wyjściowej jedenastce Barcelony, tyle że po raz kolejny okazał się postacią drugiego planu. W pierwszej odsłonie oddał niecelny strzał z woleja. A kiedy próbował uderzyć głową, przeszkodziła mu maska chroniąca jego złamaną niedawno kość oczodołu.
Polak wyszedł również na drugą połowę, ale ponownie zaliczył bezbarwny występ. Błyszczał za to Raphinha, który w 51. minucie podwyższył prowadzenie gospodarzy na 4:1. Tym razem pomógł mu rykoszet.
Znakomity występ reprezentant "Canarinhos" spuentował asystą po godzinie gry. Obsłużył ostatnim podaniem Cancelo, a ten po indywidualnej szarży dopełnił dzieła zniszczenia.
Już w doliczonym czasie rezultat spotkania na 5:2 ustalił Djibril Sow.
Siedem bramek. Deklasacja. A "Barca" ponownie z czterema punktami przewagi nad drugim w tabeli Realem Madryt.
Teraz skuteczność potrzebna będzie wybrańcom Hansiego Flicka w środowy wieczór. Na rewanżowe starcie w 1/8 finału Ligi Mistrzów do stolicy Katalonii wybiera się Newcastle United. Po remisie w Anglii (1:1) szykuje się ekscytująca konfrontacja.













