Hiszpanie wściekli po hicie LM. Wskazali winnego porażki Barcelony. Padło konkretne nazwisko
Plany na mecz z PSG były zupełnie inne. Paryżanie przyjechali na wzgórze Montjuic mocno osłabieni, co Flick i jego podopieczni chcieli skrzętnie wykorzystać. Do pewnego momentu gra układała się pod ich dyktando, lecz w końcówce pierwszej połowy wszystko zaczęło się mocno sypać. W ferworze boiskowych zmagań pojawiła się okazja, aby "Duma Katalonii" odzyskała kontrolę. Zdaniem Hiszpanów, mocno kontrowersyjna decyzja arbitra "okradła" jednak Barcelonę z ułatwiającej drogę do zwycięstwa sytuacji.

Spośród wszystkich środowych spotkań Ligi Mistrzów ten mecz jawił się jako niekwestionowany szlagier. 1 października do rywalizacji przystąpiła bowiemFC Barcelona oraz PSG. Francuski zespół to oczywiście obrońcy tytuły z ubiegłorocznej edycji, natomiast Hiszpanie od jakiegoś czasu jawią się jako solidny kandydat do zgarnięcia najważniejszego europejskiego trofeum po latach posuchy.
W początkowej fazie meczu wydawało się, że "Duma Katalonii" będzie w stanie zdetronizować paryżan. Szybko narzuciła swoje tempo gry, co doprowadziło do otwarcia wyniku już w 19. minucie. Radość po golu Ferrana Torresa trwała jednak raptem kilkanaście minut.
Chwilę przed zakończeniem pierwszej połowy do głosu doszedł bowiem 19-letni Senny Mayulu, który w tym spotkaniu musiał zastąpić jednego z licznie kontuzjowanych gwiazdorów PSG. Wywiązał się z tego zadania idealnie, dając swojej drużynie wyrównanie. Ostatnim akcentem tej części spotkania była natomiast żółta kartka dla Nuno Mendesa, co okazało się istotne w dalszej rywalizacji.
Po powrocie na boisko Barcelona nie mogła odzyskać swojego rytmu z początku starcia. PSG natomiast napierało coraz mocniej, a i skutecznie neutralizowało ataki Katalończyków. To właśnie w jednej z akcji defensywnych doszło do sytuacji, która w hiszpańskich mediach wywołała niemałe poruszenie.
Kontrowersje w szlagierze LM. Hiszpanie wściekli po decyzji arbitra
W okolicy 60. minuty meczuLamine Yamal przypuścił rajd prawym skrzydłem. Zbliżając się do pola karnego zaczął schodzić do środka, nadziewając się na wspomnianego Nuno Mendesa. Portugalczyk nie przebierał w środkach przy próbie powstrzymania gwiazdora "Dumy Katalonii".
Sędzia zdecydował, że zawodnik PSG przekroczył dopuszczalne zasady, co dla wielu hiszpańskich kibiców oznaczało rychłe usunięcie go z boiska. Prowadzący to spotkanie Michael Oliver miał jednak inne zdanie na ten temat. Angielski arbiter rzut wolny przyznał, lecz nie zamierzał karać zawodnika drugim żółtym kartonikiem.
Kontrowersyjna decyzja wywołała lawinę komentarzy w mediach. Na łamach portalu "Mundo Deportivo" były arbiter Barrenechea Montero wprost przyznał, że Mendes powinien być w tamtej sytuacji usunięty z boiska.
Nuno powinien dostać kartkę za podcięcie Yamala na skraju pola karnego. Byłaby to druga żółta kartka dla zawodnika PSG
Wtórował mu inny były arbiter oraz analityk sędziowski Iturralde Gonzalez. W tej sytuacji był pewny wyciągnięcia drugiej żółtej kartki, a brak takowej oznaczał, że angielski sędzia zdecydował się "wybaczyć" to przewinienie zawodnikowi PSG.
Ostatecznie Nuno Mendes nie opuścił placu gry, a co więcej, został on wybrany zawodnikiem spotkania. Wojciech Szczęsny skapitulował bowiem w 90. minucie, dzięki czemu to paryżanie mogli cieszyć się zwycięstwem w hitowym starciu LM.













