Hiszpanie wieszczą drakońską karę dla Bellinghama. "12 meczów zawieszenia"
Jude Bellingham dzień 15 lutego 2024 roku będzie wspominał przez całe swoje życie. To właśnie tego dnia bowiem Anglik obejrzał swoją pierwszą czerwoną kartkę w trakcie meczu w barwach Realu Madryt. Anglik został nią ukarany za wulgarne słowa, które padły z jego ust w kierunku sędziego. Jak się okazuje, ten błąd może nieść za sobą bardzo poważne konsekwencje. "Marca" donosi bowiem o karze nawet 12 spotkań zawieszenia.

Jude Bellingham od swojego przyjścia do Realu Madryt nie miał dłuższego okresu, w którym można byłoby stwierdzić, że jego forma jest znacząco gorsza. Zmieniała się Anglikowi rola na boisku, ale prawie zawsze odpowiednio wywiązywał się ze swoich zadań. Dodatkowo w klubie wszyscy patrzą na Anglika jak na jednego z liderów całego zespołu obok Viniciusa Juniora czy Kyliana Mbappe. Z tym wiąże się oczywiście także odpowiednio wysoka pensja pomocnika.
Nawet Carlo Ancelotti niebawem chwalił swojego piłkarza za cechy lidera, jakie w sobie niewątpliwie posiada. - Jude ma osobowość, charakter, doskonałą mentalność... z pewnością może być liderem zarówno w teraźniejszości, jak i w przyszłości i jednym z kapitanów. Jest jeszcze tak młody, ale będzie kluczowym zawodnikiem Realu Madryt przez wiele lat. Jestem tego w stu procentach pewien - stwierdził Włoch na konferencji prasowej przed meczem 24. kolejki La Liga z Osasuną.
Bellingham przed wizją surowej kary. Jest jednak ratunek
Te słowa po tym spotkaniu nie brzmią najlepiej, bo Anglik na murawie stadionu w Pampelunie z pewnością nie zachował się jak lider. W 39. minucie środkowy pomocnik reprezentacji Anglii zwrócił się do sędziego i rzucił w jego kierunku kilka słów. Arbiter w protokole zapisał, że było to "f**k you (z ang. pi***ol się)", a na nagraniach z kamer widać, że Bellingham powiedział "f**k off (z ang. spadaj/odwal się), co z pewnością może nieco zmienić spojrzenie na sprawę.
Przede wszystkim odpowiedni organ musi ocenić, czy raport arbitra jest zgodny z prawdą. Jeśli zostanie uznane, że owszem, to przed Bellinghamem stoją bardzo poważne konsekwencje. Madrycka "Marca" donosi bowiem, że sytuacja Anglika może być wręcz tragiczna. Zdaniem dziennikarzy pomocnik "Królewskich" może zostać ukarany zawieszeniem nawet na 12 kolejnych spotkań. Wszystko zależy od tego, czy jego słowa zostaną uznane za brak szacunku (maksymalnie dwa spotkania), czy zniewagę (od czterech do dwunastu spotkań).
Jest jednak także precedens z przeszłości, który pozwala Anglikowi wierzyć, że kary nie będzie żadnej i bez problemów zostanie dopuszczony do kolejnych spotkań. W poprzednim sezonie bowiem czerwoną kartką w jednym z meczów został ukarany Mason Grenwood. Napastnik miał wówczas powiedzieć te same słowa, co sędzia słyszał z ust Bellinghama, ale po analizie nagrań video okazało się, że było to coś innego i wersja sędziego w raporcie nie zgadzała się z rzeczywistością. W związku z tym kartkę po kilku dniach anulowano.











