Hansi Flick wybrał Wojciecha Szczęsnego. Rywal Polaka nie zamierzał milczeć
Los sprawił, że Wojciech Szczęsny miesiąc temu znów wskoczył do bramki Barcelony w szalonych okolicznościach. W poprzednim sezonie polski golkiper wygryzł ze składu Inakiego Penę, który wówczas zastępował kontuzjowanego Marka-Andre ter Stegena. Czy Hiszpan czuł, że kataloński klub faworyzował naszego rodaka? Na to i wiele innych pytań 26-latek odpowiedział w najnowszym wywiadzie dla "Sportu".

Wojciech Szczęsny trafił do Barcelony na początku października zeszłego roku. Wydawało się, że po poważnej kontuzji Marka-Andre ter Stegena natychmiastowo zostanie podstawowym bramkarzem w zespole Hansiego Flicka. Ale tak się nie stało.
Niemiecki trener konsekwentnie stawiał na Inakiego Penę, który ze względu na staż i obecność w drużynie był naturalnym zmiennikiem pierwszego golkipera. Pozycję między słupkami Hiszpan utrzymał do końca roku. Od stycznia we wyjściowej jedenastce regularnie pojawiało się już nazwisko byłego reprezentanta Polski.
Flick wybrał Szczęsnego. Rywal Polaka nie mógł milczeć
W ostatnim wywiadzie dla katalońskiego dziennika "Sport" Inaki Pena wrócił do tamtych wydarzeń. Dziennikarze zapytali go wprost, czy nie czuł, że Barcelona większym zaufaniem darzy Szczęsnego, którego ściągnięto z emerytury, last minute.
Otóż nie. Trener zawsze stara się bronić tego, który w danym momencie gra. Bardzo trudno jest pojawiać się przed prasą co dwa, trzy dni. Kiedy ktoś gra, musisz sprawić, by poczuł się ważny
- Nigdy nie czułem się niedoceniany na poziomie osobistym czy piłkarskim. Nie dla trenera, nie dla kolegów z drużyny czy dla klubu, naprawdę - zaznaczył hiszpański golkiper. Fakty są takie, że w drugiej połowie zeszłego sezonu Pena rozegrał zaledwie cztery spotkania. Czy poczuł się niesprawiedliwie potraktowany? - To jest decyzja trenera i nie można powiedzieć, że był wobec mnie niesprawiedliwy. Robił to, co robił, to dla dobra zespołu, nie było w tym nic osobistego. Kiedy trener decyduje się usunąć lub wystawić zawodnika, nawet jeśli jest to bramkarz, zawsze robi to dla dobra drużyny. Nigdy nie brałem tego do siebie - słyszymy.
Latem Joan Laporta sprowadził do drużyny swojego imiennika - Joana Garcię. I to właśnie on stał się nową "jedynką" Hansiego Flicka. Na rezerwowego wybrano Wojciecha Szczęsnego, który ze względu na uraz Katalończyka wystąpił w sześciu ostatnich meczach. W takiej sytuacji Inaki Pena musiał szukać sobie nowego pracodawcy, przynajmniej tymczasowo.
Ostatecznie stanęło na wypożyczeniu do Elche. Transakcja została sfinalizowana dopiero wtedy, kiedy udało się zarejestrować w La Liga Garcię i Szczęsnego. Mimo to 26-latek ma nadzieję, że będzie mu dane powrócić do Barcelony, której "poszedł na rękę". - Po drugiej kolejce klub powiedział mi, że mogę odejść, że zamierzają zarejestrować "Teka" i w związku z tym wszystko jest przyspieszone. Barcelona przekazała, że jak tylko Szczęsny będzie zarejestrowany, dadzą mi przepustkę - opowiadał.
Do tej pory w trwającej kampanii Inaki Pena w barwach Elche rozegrał pięć meczów, zachował w nich dwa czyste konta. Jego wypożyczenie wygasa 30 czerwca przyszłego roku.















