Gorąco w Barcelonie, niespodziewane wieści przed El Clasico. Lewandowski tego nie przewidział
Choć Robert Lewandowski oraz Xavi zapewniali, że w szatni Barcelony nie ma konfliktu, a doniesienia mediów są wyolbrzymione, wciąż głośno rozbrzmiewają echa wydarzeń po porażce z Paris Saint-Germain. W niedzielę zaledwie cztery dni po bolesnym meczu z mistrzem Francji Barca zmierzy się w El Clasico z Realem Madryt. Na kilka godzin przed spotkaniem ze stolicy Katalonii napłynęły sensacyjne wiadomości, dotyczące Ronalda Araujo.

Jako że od wielu miesięcy FC Barcelona zmaga się z potężnymi problemami finansowymi, niemal żaden z piłkarzy nie może być pewny swojej przyszłości w klubie. Lukratywna oferta mogłaby przekonać włodarzy Barcy do sprzedania największych gwiazd, na czele z Frenkiem de Jongiem, Robertem Lewandowskim, czy Raphinhą. O Brazylijczyka zabiega wiele topowych zespołów, a niedawno mistrz Hiszpanii odrzucił ofertę za skrzydłowego opiewającą na 80 milionów euro.
Mimo to w klubie znajdowała się niewielka grupa zawodników, którzy postrzegani byli zarówno przez sztab szkoleniowy, jak i włodarzy "Dumy Katalonii" jako absolutnie nie na sprzedaż. Należeli do niej Pedri, Gavi, Lamine Yamal i Ronald Araujo. Najnowsze doniesienia ze strony hiszpańskich mediów zaburzają ten obraz i wprowadzają zupełnie nową narrację.
Ronald Araujo przestał być nietykalny. To pokłosie fatalnego meczu z PSG
Alfred Martinez poinformował, że na skutek wydarzeń z feralnego meczu z Paris Saint-Germain klub zmienił pogląd na sytuację Ronalda Araujo. Lider defensywy popełnił wówczas katastrofalny w skutkach błąd i wyleciał z boiska w 29. minucie, co w dalszej konsekwencji kosztowało Barcelonę porażkę i odpadnięcie z Ligi Mistrzów. A później nadeszła głośna wypowiedź Ilkaya Guendogana.
Niemiec pośrednio skrytykował Urugwajczyka, jasno podkreślając, że w tamtej sytuacji popełnił poważny błąd. Odpowiedź stopera sugerowała, że ma on inny pogląd na sprawę, a słowa kolegi z szatni mocno mu się nie spodobały.
Ja wolę zatrzymać dla siebie to, co myślę. Mam kodeks wartości i myślę, że należy go uszanować
FC Barcelona gotowa sprzedać lidera bloku defensywnego
Media grzmiały o poważnym podziale i konflikcie w szatni Barcelony, choć zawodnicy i trener starali się tonować nastroje. Również Robert Lewandowski zaprzeczał, jakoby wymiana poglądów pomiędzy Guendoganem i Araujo miała wpłynąć na ich relacje. Wydaje się jednak, że mimo wszystko prawda leży pośrodku. Podkreślają to doniesienia Alfredo Martineza. Jego zdaniem "Azulgrana" wysłucha ofert za obrońcę, opiewających na min. 100 milionów euro.
Do tej pory Araujo postrzegany był za niekwestionowanego lidera defensywy, a przez wielu ekspertów jednego z topowych środowych obrońców na świecie. Eksplozja talentu Pau Cubarsiego, a także poważny deficyt w klubowej kasie wpłynął na zmianę narracji. Nie tak dawno w Hiszpanii mówiono o nawiązaniu negocacji z przedstawicielami 25-latka przez Bayern Monachium. Sam Araujo podkreślał jednak, że świetnie czuje się w Barcelonie, a jego agenci pracują nad przedłużeniem umowy z "Blaugraną".
Możliwe, że plotki o zainteresowaniu "Bawarczyków" są jedną z kart przetargowych w negocjacjach i mają zapewnić obrońcy lepsze warunki kontraktowe. Na ewentualnej sprzedaży Araujo Barca mogłaby zarobić fortunę, zwłaszcza że pozyskała go w 2018 roku z Boston River za niecałe 5 milionów euro.















