FC Barcelona pod wodzą Hansiego Flicka swoją grę opiera głównie na ofensywie. To właśnie ofensywna trójka skupia na sobie uwagę mediów i kibiców z całego świata. Trudno się temu dziwić, gdy spojrzymy na liczby, jakie generują w tym sezonie Raphinha, Robert Lewandowski i Lamine Yamal.
Zalewski zachwyca w Interze Mediolan. Włoch sprowadza na ziemię. "Nie ma szans"
Paradoksalnie wydaje się, że tym najważniejszym ogniwem całego tercetu jest młodziutki Hiszpan. Pokazała to przymusowa nieobecność 17-latka w okresie na przełomie listopada i grudnia, gdy "Duma Katalonii" straciła całą swoją przewagę w rozgrywkach La Liga.
Występ Yamala pod znakiem zapytania. Fatalne wieści dla Flicka
Nie może więc dziwić, że Hansi Flick wystawia Yamala do gry, gdy tylko ten jest dostępny, nie zważając na jego wiek. Problem jednak w tym, że przez obciążenia, które są nakładane na Yamala, ten co jakiś czas obniża poziom, ale przede wszystkim jest mocno narażony na kontuzje.
Niesamowity bój beniaminków. Cios za cios, istna kanonada na zamknięcie kolejki
Takiej doznał w meczu wyjazdowym hiszpańskiej La Liga. W starciu z Las Palmas skrzydłowy został zwyczajnie zdeptany, a po wszystkim na Instagramie opublikował zdjęcie zakrwawionej stopy. Po powrocie do Katalonii nie wziął udziału w poniedziałkowym treningu.
Hansi Flick na konferencji prasowej uspokajał, że jest optymistą w kontekście występu nastolatka w hitowym starciu Pucharu Króla z Atletico Madryt. Na kilka godzin przed północą 24 lutego dziennikarze katalońskiego "Sportu" podali, że obecność Hiszpana w tym hitowym pojedynku stoi pod sporym znakiem zapytania, co biorąc pod uwagę mało czasu na regenerację, nie oznaczało nic dobrego dla "Blaugrany" i Hansiego Flicka.












